Witajcie:)
Koleżanka "zaraziła" nas serią książek dla dzieci autorstwa Andrzeja Maleszki "MAGICZNE DRZEWO".
Pierwszy tom to "Czerwone krzesło", które powstało na podstawie scenariusza filmu pod tym samym tytułem.
Czerwone krzesło to tylko jedno z kilkunastu przedmiotów, które powstały z magicznego drzewa.
Gdy już przeczytaliśmy kolejną część nagle mnie olśniło by obejrzeć z dziećmi film o czerwonym krześle. Wiedziałam, że w mojej Bydgoszczy stoi rekwizyt z tego filmu. Często - będąc w PL - gościmy na pobliskim placu zabaw:)
W planach miałam wybrać się tam z obydwojgiem dzieci a w rezultacie tym razem udało mi się tam być tylko z Martą.
Krzesło jak widać mocno wysłużone;) Może spełniło już zbyt wiele życzeń!
Oglądając film z przyjemnością rozpoznawałam moje rodzinne miasto:)
Blisko spichrzy były kręcone sceny z festynu.
A najlepsze jest jeszcze to, że statystą w tym filmie (nawet wypowiadającym kwestię:) jest mąż mojej przyjaciółki! Oglądamy film a ja mówię - Zobaczcie!, wujek!!
Wieczorem Martusia do mnie.
- I widzieliśmy jak w filmie wujek AKTORZY!
***
Książki czyta się bardzo szybko, bo jest wartka narracja. Często czytam im jak jedzą kolację a obowiązkowo przed snem.
Do teraz przeczytaliśmy cztery tomy i najsłabszy według mnie jest "Olbrzym". Reszta w podobnym klimacie czyli wciągająca.
Dzieci tak wciągnęły się w tę historię, że marzy im się posiadanie magicznego krzesła;))
***
Ps. Macie jakieś ulubione serie książek?
Odwiedzacie miejsca, które w jakiś sposób łączą się z książkami?
To tyle na dziś, paaa. Miłego tygodnia:)
niedziela, 5 maja 2019
czwartek, 2 maja 2019
Wywiązałam się:)
Witajcie:)
Kwiecień był dla mnie mocno pracowity. Dużo się działo, bo zaplanowałam, że wywiążę się z zabawy w "podaj-dalej" :) Miałam na to czas do listopada, ale wolałam z tym aż tak nie zwlekać.
Cóż jak nie domki mogły się znaleźć w paczce ode mnie;))
Tak więc w pierwszej przesyłce znalazła się moja Deszczowa Kamienica, którą już doskonale znacie oraz ten różowy domek. Miałam tylko cichą nadzieję, że Beatka nie zajrzy na bloga i wcześniej nie ujrzy kamienicy.
Miało być pastelowo i jest:)
Taki płotek z patyczków chodził za mną już baaardzo długo. I się doczekał;)
Do tego coś słodkiego i herbatki (z angielską grafiką) zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.
A z tymi herbatami w UK to Wam powiem ciekawy przypadek... Rozreklamowana na cały świat herbatka o piątej, herbatka z mlekiem, herbatka z królową... A jak przychodzi co do czego, to żeby kupić tu herbatę elegancką z angielskimi akcentami to graniczy z cudem! Większy wybór fajnych herbat jest w Auchan w mojej Bydgoszczy:)))) Ja dla dziewczyn herbaty kupiłam... w lokalnym muzeum! Zgarnęłam dwa ostatnie zestawy. Dobre?
***
W kolejnej paczce znalazły się inne kolorystycznie domki. Wszystko starałam się robić zgodnie z wytycznymi dziewczyn:)
Zdjęcia niestety nie oddają w pełni tych wszystkich kolorów i cieniowania. Musisz mój Drogi Czytelniku uruchomić wyobraźnię i uwierzyć mi na słowo;)
***
Przed świętami zaliczyliśmy jeszcze podróż zabytkowymi autobusami, które zawitały do naszego miasteczka:)
Przyszliśmy na sam początek "autobusowej" imprezy. Pan kierowca oznajmia nam, że za pięć minut jest kurs do pobliskiego Wollaston. Radośnie wsiadamy, dostajemy "autobusowe" karteczki z zdaniami (porównać obrazki, zagadki itp.) Jedziemy. Podróż przyjemna. Dzieci zastanawiają się czy damy radę podjechać pod sporą górkę. Jest ciężko, bo w starej maszynie brak takiej mocy jak w nowej, ale dajemy radę.
Wracamy. Przed nami stoi kolejny stary autobus. Szybko zerkam na przód - "Town centre". Czyli objazdówka po naszym W. Ładujemy się do środka... i ruszamy znów do Wollaston:))) Tabliczka z przodu pozostała jeszcze z dawnych czasów!
***
To tyle na dziś:))) Uściski i miłego dnia!
Kwiecień był dla mnie mocno pracowity. Dużo się działo, bo zaplanowałam, że wywiążę się z zabawy w "podaj-dalej" :) Miałam na to czas do listopada, ale wolałam z tym aż tak nie zwlekać.
Cóż jak nie domki mogły się znaleźć w paczce ode mnie;))
Tak więc w pierwszej przesyłce znalazła się moja Deszczowa Kamienica, którą już doskonale znacie oraz ten różowy domek. Miałam tylko cichą nadzieję, że Beatka nie zajrzy na bloga i wcześniej nie ujrzy kamienicy.
Miało być pastelowo i jest:)
Taki płotek z patyczków chodził za mną już baaardzo długo. I się doczekał;)
Do tego coś słodkiego i herbatki (z angielską grafiką) zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.
A z tymi herbatami w UK to Wam powiem ciekawy przypadek... Rozreklamowana na cały świat herbatka o piątej, herbatka z mlekiem, herbatka z królową... A jak przychodzi co do czego, to żeby kupić tu herbatę elegancką z angielskimi akcentami to graniczy z cudem! Większy wybór fajnych herbat jest w Auchan w mojej Bydgoszczy:)))) Ja dla dziewczyn herbaty kupiłam... w lokalnym muzeum! Zgarnęłam dwa ostatnie zestawy. Dobre?
***
W kolejnej paczce znalazły się inne kolorystycznie domki. Wszystko starałam się robić zgodnie z wytycznymi dziewczyn:)
Zdjęcia niestety nie oddają w pełni tych wszystkich kolorów i cieniowania. Musisz mój Drogi Czytelniku uruchomić wyobraźnię i uwierzyć mi na słowo;)
***
Przed świętami zaliczyliśmy jeszcze podróż zabytkowymi autobusami, które zawitały do naszego miasteczka:)
Przyszliśmy na sam początek "autobusowej" imprezy. Pan kierowca oznajmia nam, że za pięć minut jest kurs do pobliskiego Wollaston. Radośnie wsiadamy, dostajemy "autobusowe" karteczki z zdaniami (porównać obrazki, zagadki itp.) Jedziemy. Podróż przyjemna. Dzieci zastanawiają się czy damy radę podjechać pod sporą górkę. Jest ciężko, bo w starej maszynie brak takiej mocy jak w nowej, ale dajemy radę.
Wracamy. Przed nami stoi kolejny stary autobus. Szybko zerkam na przód - "Town centre". Czyli objazdówka po naszym W. Ładujemy się do środka... i ruszamy znów do Wollaston:))) Tabliczka z przodu pozostała jeszcze z dawnych czasów!
***
To tyle na dziś:))) Uściski i miłego dnia!
niedziela, 28 kwietnia 2019
Zaległe zaległości :)
Witajcie:)
Dziś mam dla Was - jak sam tytuł głosi - kilka zaległości. Bez chronologii a jakże.
Na blogu u Anstahe TU wypatrzyłam cudnej urody kuchenną Tildę z kaczuszką i różowymi włosami. Normalnie miłość od pierwszego wejrzenia;) I wiecie co?! W trybie przyspieszonym musiałam jej wyrabiać paszport by zabrać ją do UK. I by móc dopełnić formalności adopcyjnych:))) Mieszka już z nami!!!!
Danusiu - BARDZO, BARDZO serduchem całym dziękuję!!! I za nasze rozmowy:)))
Do Anstahe pojechał m.in. taki wianuszek w Danusiowych kolorkach:)
***
Z okazji Wielkanocy przyleciały do mnie dwie karteczki. Ucieszyły mnie bardzo!
Od Justynki z bloga Wielkie Małe Pasje TU (DZIĘKUJĘ pięknie:)
i od Ani z bloga Wojcieszek (Wojciacho) TU . Uwielbiam te Ani haftowane cudeńka. Mam już kilka w swojej kolekcji (DZIĘKUJĘ pięknie:)
A do Ani poleciała taka. Jedyna którą w tym roku zrobiłam własnoręcznie:)
***
Za wygraną (DESZCZOWĄ KAMIENICĘ) na blogu Szuflada TU otrzymałam przydasie od Asi z bloga Pandoramea TU. (BARDZO dziękuję:)
Wyobraźcie sobie, że Asia napisała mi maila, że kurier zostawił awizo i paczuszka do odebrania na poczcie... a w skrzynce awiza nie było! Pan listonosz taki zalatany, że zapomniał go zostawić;))) Dobrze, że dostałam maila i pognałam na pocztę z dowodem osobistym i tak oto tym sposobem mam swoje przydasie i kolczyki zdobione metodą decupage.
***
Żegnam się z Wami dziełem Mamelka:) Wisi u nas w kuchni.
Przypomina mi najnowsze zdjęcie kosmicznej czarnej dziury;)
Miłego dla Was:) Paaa
Dziś mam dla Was - jak sam tytuł głosi - kilka zaległości. Bez chronologii a jakże.
Na blogu u Anstahe TU wypatrzyłam cudnej urody kuchenną Tildę z kaczuszką i różowymi włosami. Normalnie miłość od pierwszego wejrzenia;) I wiecie co?! W trybie przyspieszonym musiałam jej wyrabiać paszport by zabrać ją do UK. I by móc dopełnić formalności adopcyjnych:))) Mieszka już z nami!!!!
Danusiu - BARDZO, BARDZO serduchem całym dziękuję!!! I za nasze rozmowy:)))
Do Anstahe pojechał m.in. taki wianuszek w Danusiowych kolorkach:)
***
Z okazji Wielkanocy przyleciały do mnie dwie karteczki. Ucieszyły mnie bardzo!
Od Justynki z bloga Wielkie Małe Pasje TU (DZIĘKUJĘ pięknie:)
i od Ani z bloga Wojcieszek (Wojciacho) TU . Uwielbiam te Ani haftowane cudeńka. Mam już kilka w swojej kolekcji (DZIĘKUJĘ pięknie:)
A do Ani poleciała taka. Jedyna którą w tym roku zrobiłam własnoręcznie:)
***
Za wygraną (DESZCZOWĄ KAMIENICĘ) na blogu Szuflada TU otrzymałam przydasie od Asi z bloga Pandoramea TU. (BARDZO dziękuję:)
Wyobraźcie sobie, że Asia napisała mi maila, że kurier zostawił awizo i paczuszka do odebrania na poczcie... a w skrzynce awiza nie było! Pan listonosz taki zalatany, że zapomniał go zostawić;))) Dobrze, że dostałam maila i pognałam na pocztę z dowodem osobistym i tak oto tym sposobem mam swoje przydasie i kolczyki zdobione metodą decupage.
***
Żegnam się z Wami dziełem Mamelka:) Wisi u nas w kuchni.
Przypomina mi najnowsze zdjęcie kosmicznej czarnej dziury;)
Miłego dla Was:) Paaa
sobota, 20 kwietnia 2019
Wielkanoc 2019
Witajcie:)
Chciałam Wam tylko życzyć dobrych i spokojnych świąt. W gronie najbliższych, bez pośpiechu, bez gonienia. Z chwilą zadumy...
I żebyśmy znaleźli czas na dobre słowo dla tych których kochamy.
I czas na radość:)
Uściski wielkanocne;)
Alleluja!
Chciałam Wam tylko życzyć dobrych i spokojnych świąt. W gronie najbliższych, bez pośpiechu, bez gonienia. Z chwilą zadumy...
I żebyśmy znaleźli czas na dobre słowo dla tych których kochamy.
I czas na radość:)
Uściski wielkanocne;)
Alleluja!
środa, 17 kwietnia 2019
Kilka spraw:)
Witajcie:)
Dziś będzie wszystkiego po trochu. Kilka zaległych spraw:)
Chciałam Wam powiedzieć, że moje dzieci zrobiły SWOJE domki. Marudziły mi o nich od dawna a ja zawsze odpowiadałam, że będą je mogli robić "na wiosnę". I tak oto niemalże z pierwszym dniem kalendarzowej wiosny (czyli już jakiś czas temu;) Marta i Marcel doczekali się domków;))
Mamusia dumna!
***
Spieszę donieść, że moja Deszczowa Kamienica została wyróżniona TU
Dziękuję wszystkim tym, którzy życzyli mi wygranej:) Udało się!
***
Przemiła pani, którą spotykam na ulicy, o której pisałam Wam TU znów zrobiłam nam niespodziankę!!! Wracałam z pracy (chyba z miesiąc temu) i widziałam ją po drugiej stronie ulicy. Pomachałam jak zwykle i powiedziałam "hello". Pani odmachała spytała o dzieci i nagle jakby sobie coś przypomniała. Woła mnie, że chce się coś spytać. Trochę zdziwiona podchodzę do niej a ona pyta kiedy może przed świętami przynieść jajka dla dzieci! No mega zaskoczenie kolejny raz:))) Tym razem, wiedząc że przyjdzie - przygotowałam dla niej jeden "wielkanocny domek".
Dzieci oczywiście przeszczęśliwe, bo pani przyniosła wielkie czekoladowe jajo dla każdego:) Podała mi je w reklamówce a moje dzieci nawet z plastikowej siatki umieją zrobić pożytek;))
Pomalowały ją pisakami i korektorem;))
***
Tak jak nie lubię zbytnio "babskich czytadeł" tak ta pani do mnie przemawia:) Pochłonęłam wszystko o Emilii (Lou) Clark. I bardzo mi się podobało.
Ale dopiero "Dziewczyna, którą kochałeś" wyryła mi się w pamięci. Mam tak, że książki (z dobrą narracją) czytam w tempie błyskawicznym. Na drugi dzień ze szczegółami opowiadam je koleżankom z pracy:)) Ale po tygodniu, dwóch - mało pamiętam;))) A tu jest inaczej. Ta książka cały czas jest ze mną.
Historia z I wojny światowej przeplata się z historią współczesną. Z jednej strony okupowana Francja z drugiej teraźniejsza Anglia. Dwie kobiety - jedna stęskniona czeka za mężem, który walczy na froncie a druga - wdowa, która nadal nie może otrząsnąć się po śmierci ukochanego. Oprócz tęsknoty łączy je jeszcze jedno - niezwykły obraz.
Nic więcej o treści nie napiszę. Czytałam, płakałam i czekałam w napięciu co będzie dalej. Książka, od której nie mogłam się oderwać. Gorąco polecam!
***
To tyle na dziś:))) Paaa!
Dziś będzie wszystkiego po trochu. Kilka zaległych spraw:)
Chciałam Wam powiedzieć, że moje dzieci zrobiły SWOJE domki. Marudziły mi o nich od dawna a ja zawsze odpowiadałam, że będą je mogli robić "na wiosnę". I tak oto niemalże z pierwszym dniem kalendarzowej wiosny (czyli już jakiś czas temu;) Marta i Marcel doczekali się domków;))
Mamusia dumna!
***
Spieszę donieść, że moja Deszczowa Kamienica została wyróżniona TU
Dziękuję wszystkim tym, którzy życzyli mi wygranej:) Udało się!
***
Przemiła pani, którą spotykam na ulicy, o której pisałam Wam TU znów zrobiłam nam niespodziankę!!! Wracałam z pracy (chyba z miesiąc temu) i widziałam ją po drugiej stronie ulicy. Pomachałam jak zwykle i powiedziałam "hello". Pani odmachała spytała o dzieci i nagle jakby sobie coś przypomniała. Woła mnie, że chce się coś spytać. Trochę zdziwiona podchodzę do niej a ona pyta kiedy może przed świętami przynieść jajka dla dzieci! No mega zaskoczenie kolejny raz:))) Tym razem, wiedząc że przyjdzie - przygotowałam dla niej jeden "wielkanocny domek".
Dzieci oczywiście przeszczęśliwe, bo pani przyniosła wielkie czekoladowe jajo dla każdego:) Podała mi je w reklamówce a moje dzieci nawet z plastikowej siatki umieją zrobić pożytek;))
Pomalowały ją pisakami i korektorem;))
***
Tak jak nie lubię zbytnio "babskich czytadeł" tak ta pani do mnie przemawia:) Pochłonęłam wszystko o Emilii (Lou) Clark. I bardzo mi się podobało.
Ale dopiero "Dziewczyna, którą kochałeś" wyryła mi się w pamięci. Mam tak, że książki (z dobrą narracją) czytam w tempie błyskawicznym. Na drugi dzień ze szczegółami opowiadam je koleżankom z pracy:)) Ale po tygodniu, dwóch - mało pamiętam;))) A tu jest inaczej. Ta książka cały czas jest ze mną.
Historia z I wojny światowej przeplata się z historią współczesną. Z jednej strony okupowana Francja z drugiej teraźniejsza Anglia. Dwie kobiety - jedna stęskniona czeka za mężem, który walczy na froncie a druga - wdowa, która nadal nie może otrząsnąć się po śmierci ukochanego. Oprócz tęsknoty łączy je jeszcze jedno - niezwykły obraz.
Nic więcej o treści nie napiszę. Czytałam, płakałam i czekałam w napięciu co będzie dalej. Książka, od której nie mogłam się oderwać. Gorąco polecam!
***
To tyle na dziś:))) Paaa!
wtorek, 9 kwietnia 2019
Polowanie na jajka;)
Witajcie:)
Za nami pierwsze "polowanie na jajka":)) To taka angielska tradycja. Być może jest ona już powszechnie znana i w PL. W każdym razie gdy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, to jej nie znałam. A i owszem - zajączek przynosił prezenty i zostawiał je w ogródku bądź blisko okna balkonowego w razie deszczu;) ale to nie było TYPOWE szukanie jajek, tylko tego co on przyniósł.
Samo POLOWANIE NA JAJKA nie było mi znane. To na które my się wybraliśmy przypominało mi ciut "harcerskie podchody".
A wszystko zaczęło się tak...
Jak ostatnio byliśmy w muzeum w pobliskim Kettering, to w oko wpadł mi plakat zapowiadający tę zabawę. Później zadzwoniłam do koleżanki, która ma córcię dzień młodszą od Mamelka i powiadomiłam ją o imprezie. Wiedziałam, że obie będą chętne i nie myliłam się:)))
W sobotę dokładnie o 9.58 staliśmy przed drzwiami muzeum i czekaliśmy do 10.00 na otwarcie. Dostaliśmy mapki, zestaw flamastrów i wytłumaczono nam zasady gry.
Czas START!
Wszystkie jajka pochowane były w ścisłym centrum miasta. Do zabawy przyłączyły się sklepy z rękodziełem, sklep ze słodkościami, kawiarnie, zakład optyczny, bank, księgarnia, galeria artystyczna, biblioteka, sklep obuwniczy oraz pub.
Naszym zadaniem było odnalezienie DUŻEGO JAJKA i odczytanie nazwy zwierzątka, które na nim widniało. Następnie trzeba było wpisać tę nazwę przy odpowiednim numerku na karcie zadań (tył mapki).
Każde miejsce biorące udział w zabawie miało na swojej wystawie przyklejony plakat informujący o "polowaniu"oraz odpowiedni numer.
Jajka były przepięknie pomalowane. Szukanie ich sprawiało wielką frajdę (nie tylko dzieciom;))
W każdym miejscu byliśmy serdecznie przyjęci. I w razie potrzeby otrzymaliśmy maleńkie wskazówki, gdzie szukać naszych fantów.
Na koniec po oddaniu wypełnionej karty każde dziecko otrzymało drobne słodkości.
Jak dla mnie rewelacyjna zabawa:) Spędziliśmy tak miło ponad dwie godziny !
Znacie takie "polowanie na jajka"?
To tyle na dziś. Paaa:) Miłego!
Za nami pierwsze "polowanie na jajka":)) To taka angielska tradycja. Być może jest ona już powszechnie znana i w PL. W każdym razie gdy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, to jej nie znałam. A i owszem - zajączek przynosił prezenty i zostawiał je w ogródku bądź blisko okna balkonowego w razie deszczu;) ale to nie było TYPOWE szukanie jajek, tylko tego co on przyniósł.
Samo POLOWANIE NA JAJKA nie było mi znane. To na które my się wybraliśmy przypominało mi ciut "harcerskie podchody".
A wszystko zaczęło się tak...
Jak ostatnio byliśmy w muzeum w pobliskim Kettering, to w oko wpadł mi plakat zapowiadający tę zabawę. Później zadzwoniłam do koleżanki, która ma córcię dzień młodszą od Mamelka i powiadomiłam ją o imprezie. Wiedziałam, że obie będą chętne i nie myliłam się:)))
W sobotę dokładnie o 9.58 staliśmy przed drzwiami muzeum i czekaliśmy do 10.00 na otwarcie. Dostaliśmy mapki, zestaw flamastrów i wytłumaczono nam zasady gry.
Czas START!
Wszystkie jajka pochowane były w ścisłym centrum miasta. Do zabawy przyłączyły się sklepy z rękodziełem, sklep ze słodkościami, kawiarnie, zakład optyczny, bank, księgarnia, galeria artystyczna, biblioteka, sklep obuwniczy oraz pub.
Naszym zadaniem było odnalezienie DUŻEGO JAJKA i odczytanie nazwy zwierzątka, które na nim widniało. Następnie trzeba było wpisać tę nazwę przy odpowiednim numerku na karcie zadań (tył mapki).
Każde miejsce biorące udział w zabawie miało na swojej wystawie przyklejony plakat informujący o "polowaniu"oraz odpowiedni numer.
Jajka były przepięknie pomalowane. Szukanie ich sprawiało wielką frajdę (nie tylko dzieciom;))
W każdym miejscu byliśmy serdecznie przyjęci. I w razie potrzeby otrzymaliśmy maleńkie wskazówki, gdzie szukać naszych fantów.
Na koniec po oddaniu wypełnionej karty każde dziecko otrzymało drobne słodkości.
Jak dla mnie rewelacyjna zabawa:) Spędziliśmy tak miło ponad dwie godziny !
Znacie takie "polowanie na jajka"?
To tyle na dziś. Paaa:) Miłego!
wtorek, 2 kwietnia 2019
Mamelkowy dzień powszedni:)
Witajcie:)
- MAMO! Rzuca rano mój mocno zaspany, ale podekscytowany syn.
- Pamiętam co mi się śniło!!!!
- No co? - pytam zaciekawiona.
- NIC!!!
***
Mamelkowe marzenie na dziś?
***
Rozmowa przy stole o tym, że nieraz ludzie się mylą i nie każdy wszystko wie. Na to Mamelek:
- Tylko Pan Jezus wie wszystko - zauważa. - ON zna nawet całą tabliczkę mnożenia!!!!
***
To tyle na dziś. Pa:)))
Miłego dnia:)
- MAMO! Rzuca rano mój mocno zaspany, ale podekscytowany syn.
- Pamiętam co mi się śniło!!!!
- No co? - pytam zaciekawiona.
- NIC!!!
***
Mamelkowe marzenie na dziś?
- Pójść do MediaMarkt jak będziemy w PL;))
Pytam go i co chcesz tam kupić?!
Przytula się do mnie i mówi:
- Chcę coś kupić dla ŻONY!
***
Marcel stwierdził, że chce śrubki, gwoździe i narzędzia. Będzie budował . Pomagała mu dzielnie siostra. Najpierw tworzyli coś z małych kawałków drewna a później Tato dał im prawie trzymetrową belkę.
Dzieci w ogrodzie. Ja w sypialni czytam książkę. Tata też na górze ćwiczy na gitarze. W pewnym momencie słyszę jakiś dziwny hałas dobiegający z domu. Otwieram drzwi a tam Mamelek już na półpiętrze a Marta za zakrętem w pokoju. Oboje trzymają dechę...
- Co z tym robicie?!? Po co z tym wchodzicie do domu?!!!?!!
Na to cichutko Mamelek:
- Zrobiliśmy dla Ciebie wieszaczek na klucze i kurtki...
Rzeczony wieszaczek:))))
Marcel stwierdził, że chce śrubki, gwoździe i narzędzia. Będzie budował . Pomagała mu dzielnie siostra. Najpierw tworzyli coś z małych kawałków drewna a później Tato dał im prawie trzymetrową belkę.
Dzieci w ogrodzie. Ja w sypialni czytam książkę. Tata też na górze ćwiczy na gitarze. W pewnym momencie słyszę jakiś dziwny hałas dobiegający z domu. Otwieram drzwi a tam Mamelek już na półpiętrze a Marta za zakrętem w pokoju. Oboje trzymają dechę...
- Co z tym robicie?!? Po co z tym wchodzicie do domu?!!!?!!
Na to cichutko Mamelek:
- Zrobiliśmy dla Ciebie wieszaczek na klucze i kurtki...
Rzeczony wieszaczek:))))
***
Rozmowa przy stole o tym, że nieraz ludzie się mylą i nie każdy wszystko wie. Na to Mamelek:
- Tylko Pan Jezus wie wszystko - zauważa. - ON zna nawet całą tabliczkę mnożenia!!!!
***
To tyle na dziś. Pa:)))
Miłego dnia:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























