niedziela, 17 marca 2019

Deszczowa kamienica:)

Witajcie:)
Któż jak nie ja  - mieszkanka Deszczowej Krainy - wie sporo o deszczu? Standardowo na wyposażeniu mam kaloszki, kurtki chroniące przed tym ZJAWISKIEM ATMOSFERYCZNYM jak i parasole. Choć z tymi ostatnimi trzeba ostrożnie, bo czasami pierwsze z nimi wyjście okazuje się też i ostatnim;))) Żywot parasola w UK jest zazwyczaj krótki acz burzliwie intensywny;))))

Na blogu SZUFLADA TU znalazłam coś dla mnie:) Gościnna Projektantka Pandoramea ogłosiła wyzwanie - "Zjawiska Atmosferyczne".

Zgłaszam tam swoje najnowsze rękodzieło - DESZCZOWĄ KAMIENICĘ.

Do tego potrzeba jeszcze odpowiedniego podkładu muzycznego. Panie i Panowie - klasyk Singin` in the Rain (Gene Kelly) niech leci w tle oraz mój domek.


W deszczowej sesji pomógł mi Mamelek by móc sfotografować DESZCZOWĄ KAMIENICĘ w odpowiednim anturażu;)


Na zbliżeniu widać deszczowe akcesoria - parasol i zielone kalosze...

Pan Karol - mieszkaniec niebieskiej kamienicy - wrócił z wnuczką ze spaceru. Trochę padało, więc Amelka miała kaloszki. Zdjęła je szybciutko i pobiegła na górę do babci, która już czekała z cieplutką herbatą i pachnącą drożdżówką.


Nowością jest zegar z prawdziwymi wskazówkami:)


A tu DESZCZOWA KAMIENICA przy ulicy Słonecznej 6.


Na koniec by dopełnić formalności wstawiam banerek wyzwania.


To wszystko na dziś. Miłego tygodnia:) Paaa!

piątek, 8 marca 2019

Peacock costume DIY/ White Rabbit costume DIY :)

Witajcie:)
Jak co roku - odkąd moje dzieci zaczęły chodzić do szkoły - w okolicach marca zacieram rączki i przebieram nóżkami;)
Dlaczegóż to?!?! - spytasz Mój Drogi Czytelniku.  Otóż dlatego, że w marcu jest "Book week" i na jego zakończenie trzeba się przebrać za postać z bajki (lub za cokolwiek innego;) A jako, że Mamusia w tej kwestii mocno niespełniona jest (marzy mi się mega bal przebierańców;) to przynajmniej dzieci mogę fajnie ubrać;)

Panie i Panowie - w tym roku - Królik z Alicji w Krainie Czarów oraz PAW.


Inspiracje zaczerpnięte oczywiście z internetu. Już w zeszłym roku chciałam synka tak przebrać, ale on chciał być wówczas Super Mario:)
Dzieci przeszczęśliwe, bo każde z nich zdobyło I miejsce za najlepszy kostium w klasie:)))
Marta wygrywa co roku;)
Dwa dni przed "przebierankami" jedna mama zagaduje do mnie - "Gosia, moja córka mi powiedziała - mamo, w tym roku mnie tak przebierz, żebym to w końcu ja wygrała!!!"


Biały królik musiał być (słabość do tej bajki a dokładniej do tych mega strojów i gadżetów pozostała;) Królicze uszy są jedyną oryginalną rzeczą. Reszta dodatków zrobione przeze mnie. Nawet okulary miały brwi i nos, które musiałam odciąć;)))

Mega prosty strój do wykonania. Biała koszula. Marynarka. Czerwoną muchę zrobiłam z filcu. Sklejone klejem na gorąco karty włożone do każdej kieszeni. Do tego duży zegar namalowany i wycięty z tekturki i zawieszony na łańcuszku. I tyle:)


Strój Marty, to już wyższy poziom. Robiłam go ok. ośmiu godzin. Maskę wycięłam z kolorowego brystolu. Granatowe elementy dodatkowo pociągnęłam ciemnoniebieskim lakierem do paznokci.
Brzuch/pierś pawia to wycięte z filcu "pióra" naklejone do bluzki za pomocą kleju na gorąco. To całkowicie mój pomysł. Żadnego stroju nie widziałam z takim "przodem".
Opaski z piórek to... (i tu nie wiem czy mogę napisać - hi, hi) kajdanki, które dostałam na wieczór panieński.


Tył przebrania to granatowa spódniczka. Na niej w pasie, na kawałku materiału poprzyczepiałam kawałki tiulu (on jest lekko miętowy czego nie widać na fotkach). Do tego na granatowych paskach (pocięta bluzka) i fioletowym tiulu przyczepiłam pawie pióra (część zrobionych z filcu a część z kolorowego brystolu).





Włosy upięłam w czubek i owinęłam rękawem bluzki. Przyczepiłam też kreatywne druciki, do których przykleiłam pompony.


Dzieci zadowolone, to i Mama zadowolona:)))

Jak Wam się podoba?

Miłego, paaaa:)

piątek, 1 marca 2019

Ciut inaczej;)

Witajcie:)
Od jakiegoś czasu chodził za mną ten pomysł. Musiałam jednak do niego - jak mawiają - dokwitnąć:) Korzystając z tych kilku słonecznych dni, które u nas były (niestety jak widzicie czas przeszły) przycięłam i przeszlifowałam kilka drewienek. (I te magiczne relaksacyjne właściwości szlifierki!!! UWIELBIAM!!!!)

Ale do brzegu.
Zamarzyło mi się okno z kolorową zasłonką.


A wszystko tak naprawdę wzięło się od tej klatki dla ptaszka... Spodobała mi się, ale przy moich standardowych domkach jest dużo za duża. (No bo jak to - klatka wielkości drzwi?) Tak czy siak zamówiłam kilka takich klatek i w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl;))) Stwierdziłam, że ptaszek będzie sobie radośnie ćwierkał na parapecie dużego okna. A jak okno to i roleta oraz zasłonka:))) Tak, tak. Szyłam ją ręcznie. Dłuuugo. Z każdej strony podwinięta by materiał się "nie siepał". Na rolecie przykleiłam białą koronkę i ... sztuczne plasterki oskomianu pospolitego czyli KARAMBOLI (aż musiałam sprawdzić u wujka Google, że tak się ta gwiazda nazywa;)) A owoce te były z zestawu do dekoracji... paznokci - kupione przeze mnie zmyślą o jakiś moich dłubaninkach;)))

Kwiaty obok klatki, to hiacynty - niech będzie wiosennie:)


I tak oto powstał DOM-OKNO. Zamysł jest taki, że będzie dekoracją w pokoju u pewnej dziewczynki. Może dorzucę gwóźdź i będzie to wieszaczek? Kto wie;)


Jestem ciekawa co Wy na to?

Pozdrawiam cieplutko mimo, że u nas z pogodą znów kapryśnie:(
Paaa:)

sobota, 23 lutego 2019

Słoneczny dzień w Mamelkowie:)

Witajcie:)
Dziś był iście przepiękny wiosenny dzień:) Wczoraj zresztą też! Rano mgła a później piękne słonko. Tata odsypiał nocną zmianę a my wyruszyliśmy autobusem do pobliskiego miasteczka. Dla Maluchów podróż takim środkiem lokomocji to prawdziwy rarytas, bo normalnie wszędzie jeździmy autem.

Podstawowy plan wyprawy zakładał zwiedzanie muzeum:) Luuubimy to:)) Tak wiem, już o tym pisałam;) W tym muzeum byliśmy chyba pierwszy raz rok temu.


To jest takie maleńkie muzeum, w którym jest wszystkiego po trochu:) Zęby mamuta, maszyny do produkcji obuwia, urny z prochami;))


Baaardzo stare 5 funtów:) Duże, papierowe i stare.


Dla porównania - dzisiejsze - polimerowe. Małe, zielone. Wielkości nie widać, bo mocno przybliżyłam. Musicie uwierzyć mi na słowo;) Małe:)


Moje Maluchy z zapałem szukały odpowiednich eksponatów i wypełniały krzyżówkę.




Później wybraliśmy się do pobliskiej galerii sztuki (albo galeryjki, bo maleńka;)


I to co tygrysy lubią najbardziej - arkusz z zadaniami:)) Tu mieliśmy do dyspozycji fotki fragmentów obrazów i mieliśmy na tej podstawie je odnaleźć. Zabawa przednia! Z jednym nam pomogła pani, która tam pracowała;)))

Martusia ambitnie wpisywała tytuły i twórców dzieł. Mamelek tylko tytuły.


Później wybraliśmy się do ogromnego parku połączonego z placem zabaw. Po chwili ja miałam kompankę do rozmowy a Maluchy koleżankę do zabawy. A ciut później dołączył do nas kolejny rodzic i kolejna koleżanka;))) Godne podziwu jest z jaką łatwością dzieciaki nawiązują nowe znajomości. Dzieci żegnały się już jako "najlepsi przyjaciele ;)))

***
To wszystko na dziś:)) Paaaa!
Przesyłam dobrą energię:)))

sobota, 9 lutego 2019

Apiać od nowa:)

Witajcie:)
Zima nie sprzyja drewnianym poczynaniom. Ciekawe co Dżepetto robił w chłodne wieczory;))) Chyba, że miał jakiś osobny warsztacik, gdzie kwestie pór roku nie sprawiały problemów.

Ostatnio podczas powrotu z pracy mówię "rowerowej koleżance," że jakoś mi dziwnie. A ona - "Gosiula, bo Ty dawno domków nie robiłaś!" I wiecie, że to trafna diagnoza;))))

Problem zimą jest taki, że gwiździ zimnem i nie mam jak ciąć ani szlifować moich drewienek. Mogłam przecież wcześniej o tym pomyśleć gdy było ciepło. Mogłam. Szkopuł jednak w tym, że do moich domków podchodzę mocno indywidualnie. Robię je dla konkretnej osoby i jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, to taki kawałek drewna musi do mnie przemówić.

W piątek okazało się, że uda mi się spotkać z moją Przyjaciółką właśnie dzisiaj (dzień przed jej urodzinami). Wiedziałam, że ona żadnych imprez nie planuje ale nie chciałam tak przyjść z pustymi rękoma. Od razu pomyślałam o domkach. Na szczęście w moich zapasach miałam dwa wycięte domkowe kształty (wycięłam je z myślą o innym projekcie, ale termin się wydłużył, więc mam jeszcze sporo czasu;) Jeden nawet już był ciut pomalowany. Przeszlifowałam go mocno, bo tamten kolor do niej nie pasował;)



Tak oto znów się zabrałam za to co lubię, choć przez moment;))) Jak mi tego brakowało!!!! Serio!!!
Pierwszy z czekoladowym dachem ma na miedzianym druciku powieszone serduszko, na klamce kłódka a z boku wisi kluczyk.


Drugi, mniejszy dostał strażacką czerwień i zegar w tym samym kolorze:)


Jak to miło znów poczuć szlifierkę w ręku i móc pomalować wąskie okienka;) Tak niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia - hi,hi:)))

Miłego moi Drodzy:) Paaa:)

ps. Niespodziewanie zagościł temat śmierci. Marta pyta mnie jak ubrani są ludzie w niebie. Zgodnie z prawdą mówię, że nie wiem. I dodaję, że jak umrę i pójdę (jasne, jasne;) do nieba, to się dowiem. Martusia zasmucona:
- Ale Ty nie możesz umrzeć, bo masz dzieci i one będą tęskniły...
Gdy już, już niemalże popadam w głęboką zadumę Marcel pyta:
- Czy jak dorośli umrą, to dzieci mogą robić to co chcą?!

Kurtyna.

wtorek, 5 lutego 2019

Nic ciekawego czyli post z przymrużeniem oka;)

Witajcie:)
Dziś z przymrużeniem oka napiszę Wam dziesięć rzeczy, które lubię:)

1. Lubię kolorowe skarpetki:) ale bardzo drażnią mnie te, gdzie są tylko czubki/palce i pięty w innym kolorze. Ot taka fantazja;)


2. Lubię ludzi w okularach:) tzn. lubię gdy osoby krótko lub dalekowzroczne noszą okulary a nie naprzemiennie z soczewkami. U mnie musi być albo albo;)


3. Lubię ludzi z poczuciem humoru:) Może być specyficzny. Sarkazm i autoironia mile widziane;)

4. Lubię ludzi, którzy czytają książki. Nawet jak czytają kompletnie inną literaturę niż ja. (Zawsze można podyskutować;)


5. Lubię gdy ludzie w smsach czy innych wiadomościach tekstowych pamiętają o interpunkcji i użyciu wielkich liter przy zwrotach grzecznościowych:) 

6. Lubię swetry. SZARE swetry:) Mam chyba do nich pewną słabość;)))


7. Lubię jeść:)


8. Lubię tatuaże, ale tylko u kogoś:) Takie nietuzinkowe.

Może nie koniecznie takie, jak ten poniżej, choć fantazji facetowi nie można odmówić;))) 
(Fotka trzaśnięta jakiś czas temu na plaży w Wells-next-the-Sea).


9. Lubię parki i ogrody botaniczne:)


10. Lubię ludzi z pasją. Pasja to przyprawa życia:)

***
To tyle na dziś:)) Miłego dnia, paa!

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Crème de la crème :)

Witajcie:)
Dziś mam dla Was lingwistyczno-obrazkowe dzieła moich dorastających Maluchów;) Głównie Synka.

Mocno wzruszający rysunek czarnego/czarnej (dziury/plamy) dla mnie od Marcela. Drogi Czytelniku nie pytaj co autor miał na myśli:))) Ja nie wiem!
(tytuł dzieła - "black For My Lovely Mum")


Laurka dla mnie po polsku! Jak na to, że mój sześcioletni synek urodzony w UK myśli i pisze głównie po angielsku, bo jest mu tak zwyczajnie prościej, to jestem mega dumna:)))) Nikogo nie pytał o pisownię. Sam z siebie napisał:)
("jesteś nij kochana na świecze")


Mamelkowy foch objawiony kartką na drzwiach od pokoju. "ECH STONT" (ech - prawidłowo each "każdy" w języku angielskim wymawiamy jak "icz" a to już niedaleko do polskiego "idź") Czyli "idź stąd" :))))


I foch Córci na Rodziców. Czegoś jej tam nie chcieliśmy dać. Już nie pamiętam czego;) Drogi Czytelniku zwróć uwagę na zacięte twarze niemiłych Rodziców:)))


***
Moja ulubiona wersja modlitwy "Zdrowaś Maryjo" według Mamelka

"Święta Maryjo, Matko Boża,
módl się za nami GRZECZNYMI
teraz i w godzinę śmierci naszej.
Amen."

***
Pozostając w temacie kościółkowym. Koleżanka przyszła do kościoła z córką (w wieku Mamelka). Dzieci jak to dzieci zaczynają się nudzić. Po komunii świętej ksiądz przygotowuje ołtarz do dalszej celebracji mszy. A mała patrząc na to co robi ksiądz pyta mamy:
- Sprzątają. Możemy już iść?

***
To tyle na dziś. Spokojnego, dobrego dnia. Pa:)