czwartek, 12 listopada 2015

Nietypowe "candy":)

Witajcie:)
Candy?! A candy, ale takie mega NIETYPOWE!!! Bo to Ty Drogi Czytelniku masz dać prezent:))
Co można zatem wygrać spytasz ciutek zdziwiony?!?! Uśmiech od ucha do ucha i przyjemne ciepełko na sercu!!!!
Ale od początku...

CANDY jest podwójne:

Candy nr 1
Rok w rok - organizowana jest fantastyczna akcja, o której szerzej możecie poczytać TU


Za górami, za lasami w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie  
mieszka wielka kochająca się rodzinka (niekoniecznie związana więzami krwi, choć i takie się zdarzają). Rodzinkę tę tworzą "dzieciaki" od kilkunastu do kilkudziesięciu lat niepełnosprawne intelektualnie a czasem i fizycznie. Wielu z nich nigdy nie miało "swojej" rodziny, więc nie miało i "swojego" domku. Całym ich światem jest Niegowo.
Każdego roku przedświąteczny okres jest takim swoistym testem na "radzeniem sobie z tęsknotą". Każdy z domowników chciałby być osobno przytulony, zauważony. Każdy by chciał poczuć się wyjątkowo... Ich opiekunowie robią co mogą by można było na nowo odkryć magię świąt, ale potrzebują pomocy!!!
I tu dobijam do brzegu:)))

Prośba jest taka - wyłuskaj trochę czasu i zrób coś z sercem. Może to być kartka, list a możesz ofiarować swoją pracę (coś uszyć/wydziergać/wykleić/namalować/itp.). Możesz też coś kupić - to tylko zależy od Ciebie.
Warunek jest taki - musisz znaleźć KONKRETNEGO odbiorcę, tzn. nie wysyłasz kartki dla CAŁEGO domu, tylko dla konkretnej osoby lub osób z rodzinki!!! To ważne, bo poczują się wyróżnieni:))))

OFICJALNY ADRES: Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie
Rodzinka...
dla...
Wierzbowa 4
07-230 ZABRODZIE


ps. obejrzyjcie fotorelacje z ostatniej "ROBÓTKI"!!! TU

Candy nr 2
Niesamowita Edyta (wszystkie szczegóły TU ) postanowiła pomóc mamie chorego nastolatka i pragnie zorganizować kiermasz świąteczny, którego dochód przeznaczą na leczenie. Damian ma mięsaka złośliwego i jest po operacji. Potrzebne są jednak dalsze pieniądze na leczenie. Damian i jego rodzina bardzo by chciał choć na chwilę zapomnieć o koszmarze choroby - a dary od Was, będą taką gwiazdeczką na niebie:))

Kiermasz świąteczny, to głównie kartki i ozdoby świąteczne. Możecie pomóc wysyłając do Edyty gotowe prace (bombki, aniołki, Mikołaje, szydełkowe ozdoby czy inne rzeczy ze świątecznymi motywami) lub "przydasie" do kartek świątecznych. Ta niesamowita osóbka wraz ze swoimi uczniami stworzy karteczki, które później zostaną sprzedane w ramach tej akcji.
Przydadzą się kolorowe kartki, brokaty, wstążeczki, naklejki, choineczki, koperty itd. Wszystko co ofiarujecie zostanie należycie spożytkowane!!! Prace Edytki zawsze zachwycają, więc domyślam się, że pójdą jak świeże bułeczki!!!

adres Edyty   edzik.cz@wp.pl

***
Zapisać się można jak najbardziej na obydwa candy, wtedy większa szansa na wygraną!!!

Mamelkowo oczywiście to uczyni, bo jest łase na NAGRODĘ!!!!

Tak więc mój Drogi Czytelniku - mam nadzieję, że będziemy iść ramię w ramię w tych konkursach:)))

Miłego dnia!!! Pa:)

wtorek, 10 listopada 2015

Cuda z PL :)

Witajcie:)
Dziś znów post z serii "chwalę się", więc jak ktoś ma alergię na takie posty, to radzę wypić wapno przy lekturze owegoż;) albo udać się na długi spacer:)

Miałam to szczęście znów coś wygrać u Dusi TU:))
W najśmielszych snach nie sądziłam, że przyśle mi tyle cudowności!!! Jestem mega oczarowana z jaką dokładnością powstają takie skarby!!! Dusiu, jeszcze raz Z SERCA DZIĘKUJĘ!!! Już się nie mogę doczekać, kiedy udekoruję nimi dom:)
Takie delikatne niczym mgiełka - ZACHWYCAJĄCE!!!


***
Martusia krótko przed Świętami ma urodziny. Zabawek w domu mamy bardzo dużo i już sama nie wiem co wymyślać (a jeszcze czeka nas Gwiazdka:))) Postanowiłam zamówić dla niej spersonalizowaną laleczkę u osoby, której prace podziwiam już od bardzo dawna.  Zajrzyjcie koniecznie na jej blog TU. Od niedawna zmienił nazwę na SKRAWEK FANTAZJI.
Możecie tam znaleźć nie tylko zachwycające laleczki, ale też mnóstwo innych rzeczy! Zbliża się czas, kiedy sami zastanawiamy się nad prezentami dla najbliższych - gorąco polecam!!!

Wysłałam fotkę mojej córci i na tej podstawie Agnieszka idealnie odtworzyła jej postać!!! Sweterek ma nawet takie same ściągacze a buciki kwiatuszki:) Na zdjęciu nie było widać dobrze spódniczki, więc napisałam, że doślę inną fotkę, ale to nie jest aż tak istotne. Agnieszka jest jednak perfekcjonistką, więc uszyła identyczną:) Gdy laleczka była już gotowa - dostałam jej fotki do akceptacji (oto jedna z nich).


Prosiłam by był także kotek i jest!!! Martusia go uwielbia i nie rozstawała się z nim przez całe przedszkole. Teraz, gdy chodzi do szkoły - zostawia go w domku a później z radością się z nim bawi:))
Nie zawsze można znaleźć identyczny materiał, z którego jest coś wykonane. Dla Agnieszki to nie problem!!! Sama maluje odpowiedni wzór!!!


Zamówiłam też zdejmowaną kurteczkę (miętową a jak;) i szarą czapeczkę.


A jako prezent dodatkowy otrzymałam - przepięknie pachnącą miętową świeczkę i miętowe mini narzędzia:)))
Agnieszko - DZIĘKUJĘ SERDECZNIE!!! Wszystko jest idealne!!!

Taka laleczka to świetny prezent na wiele okazji - urodziny (nie tylko dziecka), wesele czy jako dowód sympatii dla kogoś bliskiego:)) Pomyślcie o tym, gdy będziecie głowić się nad czymś wyjątkowym!


***
To jeszcze nie koniec:)

Podczas pobytu w PL wybrałam się odwiedzić chorego Dziadka (bidula chwilę przed naszym przylotem złamał sobie biodro:(
Dwa bloki od mieszkania Dziadków moja Siostra (DZIĘKUJĘ:) - kątem oka zahaczyła o otwarty samochód. A tam - skarby!!!
Pan właśnie wrócił z jakieś wyprawy na złom:) Po dłuższej rozmowie zakupiłam u pana (a przy tym stając się mega szczęśliwa!!!) niebieską kankę...


i coś o czym marzyłam od dawna i nawet nie sądziłam, że kiedykolwiek mi się to marzenie spełni!!!!
Zabytkowe żelazko na duszę:))) Czyż nie jest CUDOWNE!!! Pan był tak zdziwiony tą moją propozycją i trochę zakłopotany, że sprzedał mi te skarby za śmieszną kwotę. Proponowałam wyższą sumę, ale pan absolutnie się nie chciał zgodzić:)) Życzę temu panu, by nadal mógł trafiać na takie fajne rzeczy!


Z chęcią postawiłabym to na swoim biurku, ale obawiam się strat w rodzinie:) Na razie będzie na parapecie.

To tyle na dziś. Miłego:)))
ps. to nie jest post sponsorowany:) lalkę nabyłam drogą kupna:)

niedziela, 8 listopada 2015

R jak rozmaitości:)

Witajcie:)
Wspominałam Wam kiedyś o serze na szybie. Historia lubi się powtarzać:)


Woda, sok, woda, sok - powtarza Mamelek.
- Mamo, jest sok? - pyta po chwili.
- Tak, jest.
- Chcę sok.
Mama tupta do kuchni po sok. Przynoszę podaję synkowi.
Ten upija łyk, zagląda zdziwiony do kubka i pyta:
- A wody nie ma??

***
W PL otworzono meksykańską knajpę. Znajomy znajomego:) postanowił się tam wybrać. Wchodzi do lokalu, zagląda w menu a tam wszystko jakoś tak mocno swojsko brzmi. Woła kelnera i pyta znad karty dań:
- A macie coś meksykańskiego?
- Tak - odpowiada nader oczywistym tonem kelner. - Muzykę!

***
W zeszłym tygodniu wychodząc z pracy zauważyłam "nieodebrane połączenie" i sms od mojej dawno nie widzianej koleżanki (w sumie może nie aż tak dawno, ale było to widzenie "tylko przelotem w sklepie". Oddzwaniam do niej a ona bardzo tajemniczo prosi o mój nowy adres i że chce wpaść tylko na chwilę, bo mi coś podrzuci.
Pół drogi do domu zastanawiałam się co to może być:))
No i nigdy nie wpadłabym na to!
Koleżanka pracuje w małej firmie, która zajmuje się produkcją/dystrybucją różnymi rzeczami do rękodzieła. Szef ogłosił, że będą musieli wyrzucić drewniane (ręcznie robione) stemple, bo nie ma na nie zbytu...


I tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką przeogromnej ilości stempli!!!! D. DZIĘKUJĘ, że o mnie pomyślałaś!!! Można je użyć do ozdabiania kartek, papieru do prezentów i wielu innych rzeczy:))


***
A na koniec - wianek na drzwi dla J w podziękowaniu za wiele spraw:))) DZIĘKUJEMY!!!


Ściskam ciepło mimo "bylejakiej" pogody:)
Miłej niedzielki, pa!

środa, 4 listopada 2015

Wizualizacja końca świata.

Witajcie:)
Dziś mam dla Was wizualizację końca świata:


... Najgorszy dzień w moim życiu ever ! Otwieram oczy, odklejam tablet od twarzy i mimo dość mocnego parcia na pęcherz nie idę do toalety tylko odpalam sprzęt i łączę się ze światem. Tak właściwie PRÓBUJĘ się połączyć. NIC, dramat, totalna katastrofa!!! Ekran czarny!!! Ręce drżą, tętno szybuje w górę. Próbuję ponownie. NIC. Podbiegam do biurka gdzie stoi stary komp. Włączam przycisk START i złom odpala. Uff. Serce zaczyna bić miarowo a ręce przestają drżeć. Siadam w pośpiechu i klikam w ikonkę netu. NIC. Ponawiam czynność. Bez powodzenia. Co jest do cholery?!?! Tysiąc myśli przebiega przez moją głowę. Rachunek zapłaciłam a nie mam neta! Wracam do łóżka i w dzikim szale próbuję odnaleźć smartfona, który zawsze zaplącze się w pościel i gdy NAJBARDZIEJ go potrzebuję, to go nie ma. Po 10 minutach zguba się odnajduje a ja przypominam sobie o tym, że jeszcze nie byłam w toalecie. Całuję czule mój telefon i drżącą dłonią odpalam bloga.
Na stronie komunikat - "twój blog został usunięty". Jak to usunięty?!?!? Bój mega-hiper blog ever został usunięty?!!? Jaja chyba sobie ktoś ze mnie robi do cholery!!! 12000 obserwatorów, 3 miliardy lajków i został usunięty!!! Bzdura! To ja z takim pietyzmem piszę te pierdoły, wymyślam te powalające stylizacje, nie śpię spędzając tony godzin na robieniu fotek, żeby mi go ktoś usunął?!?! Mi, NACZELNEJ BLOGERCE III RP!!!!! Komuś chyba odwaliło do reszty. To ja pod każdym postem, które rzesze szaraczków komentuje (a ja mega ostrożnie odpowiadam tylko tym blogom, które mają powyżej 500 obserwatorów!!!) tak się staram. Czasami aż ręka świerzbi, by odpisać, ale nie - jestem TWARDA jak skała. Zasady to zasady. Nie bawimy się w drobnicę. NIC bez KORZYŚCI. Ta niezliczona liczba reklamodawców, którzy tylko marzą o tym bym o nich napisała i co? I ten świat ot tak się skończył!!! Serce kłuje coraz mocniej, oddech przestaje być miarowy, coraz trudniej złapać mi powietrze...


***
Uff jak to dobrze, że mój blog ma 55 obserwatorów;)))

Miłego dnia:)) Oby każdy z nas zawsze odnajdywał odpowiednie proporcje w swoim życiu, bez względu na to czym się zajmuje:)))





niedziela, 1 listopada 2015

Wyjazdowa kompilacja.

Witajcie:)
Wczoraj wróciliśmy z wakacji w PL. Chciałabym napisać, że wyjazd nam się udał i wszystko było super. Musiałabym jednak skłamać... Fajne sprawy przeplatały się z niefajnymi, ale oczywiście nie o tym tu. Skupmy się na tych dobrych rzeczach.

  • Złożyło się tak, że w tym samym czasie - dziennikarz śledczy pan Wojciech Sumliński miał spotkanie w Bydgoskim Klubie frondy. Jestem otwarta na wiele spraw, więc nie mogło mnie tam zabraknąć. 


  • M.in. udało mi się też spotkać z moimi przyjaciółmi - uwaga, uwaga - na imprezie w klubie!!! Pierwszy raz się Matka wyrwała w takie miejsce od 6 (słownie SZEŚCIU) lat!!! Normalnie szaleństwo po całości:)) Mało tego - Matka nawet się wpasowała w otoczenie:)) Na parkiecie (tak, tak - tańce też były) - na szczęście oprócz młodzieży bawiły się tam panie koło pięćdziesiątki, więc nie czułam się pośród nich ani zbyt staro ani zbyt młodo. Uff:))
  • Zaliczyłam kino - też jakoś mnie tam dawno nie widzieli:) Wybrałam się na film "Demon" - z czystej ciekawości, co takiego stworzył reżyser, który "chwilę później" targnął się na swoje życie...
  • Głosowałam w moim rodzinnym lokalu wyborczym.
  • Udało mi się CAŁKIEM przypadkowo (choć jak powszechnie wiadomo - przypadków nie ma) spotkać dwie osoby - A. - której nie widziałam od 10 lat! i R. którego widziałam ostatnio dwa lata temu na weselu mojej przyjaciółki. Fajnie było zamienić z Wami te parę słów:)
  • Porozmawiałam z kilkoma miłymi osobami przez telefon:)
  • Dostałam dwie wspaniałe paczki, o których napiszę więcej za jakiś czas:)
  • A nawet zaliczyłam pobyt w SPA - mój zaległy prezent urodzinowy:)

***
Wieczorem zaliczyliśmy nasz pierwszy obchodzony w ten sposób Halloween. Nie będę wchodziła w dyskusje czy powinno się go świętować czy nie. Mieszkamy w UK i tu nieco inaczej podchodzi się do tego tematu.

Wszystkich bliskich, którzy odeszli mamy w sercu a ich groby są w PL. Oczywiście pamięć o nich jest niezmiernie ważna. To nie podlega jakimkolwiek wątpliwościom.

Na fotce część naszej "dzieciowej" ekipy:) Dzieci pukały tylko do tych drzwi, których właściciele udekorowali domy na tę okazję. To taki swoisty kod - wiadomo kto chce włączyć się do zabawy:)

Muszę przyznać, że niektórzy przygotowywali się na ten dzień baaardzo długo. Ich domy na zewnątrz były całkowicie przyozdobione wszelkiej maści dyniami, pajęczynami lampionami a nawet sami właściciele przebierali się stosownie do okazji.

Dzieci nazbierały wiele słodkości i szczęśliwe wróciły do domu:)


To tyle na dziś.
Życzę spokojnego dnia pełnego zadumy, ale też pełnego dobrych spotkań w gronie rodzinnym.

środa, 21 października 2015

Ryszard Hipster, iPad i panna Klara:)

Witajcie:)
Mało rzeczy drażni mnie tak jak puste obietnice. Nie obiecuję rzeczy, których nie jestem w stanie dotrzymać. Wolę asekuracyjne - SPRÓBUJĘ. Ludzie różnie na to reagują:)

Idąc tym tropem zżerały mnie cholerne wyrzuty sumienia. OBIECAŁAM uszyć Siostrze lalkę. No było to już jakiś czas temu. Wstyd się przyznać, ale totalnie nie mogłam się zmobilizować. Za każdym wyjazdem do PL wyrzuty sumienia podpełzały do gardła niczym ślimak do pomidora!

Aż wreszcie mnie naszło (o tym jak mnie nachodzi już pisałam:)
Panie, Panowie - Ryszard Hipster. Miał być Aniołem, ale w dzisiejszych czasach skrzydła okazały się zbyt kłopotliwe i pozostała tylko aplikacja na iPadzie pod wdzięczną nazwą "Anioł Stróż".


A wszystko zaczęło się jak uszyłam anielicę Klarę TU. Siostrze się tak spodobała, że zamówiła sobie "męską wersję".
Rysiu miał być prezentem w 2014 roku a że mamy 2015 - cóż, czas tak szybko płynie:)))

Uszyłam go w całości ręcznie bez jakiegokolwiek wzoru (co widać:) Spodnie i bluzę można zdjąć. Koszula jest zapinana na dwa guziki.
Najlepiej robiło mi się włosy i wszelkie detale - baczki, okulary, zarost i iPad (który jest przyczepiony do ręki na "rzepa", więc czasami Rysiu się z nim rozstaje:))


Ze zmierzwionym włosem  Ryszard szaleje muzycznie;) Oczywiście iPad w zasięgu ręki. I wiecie co? To nie jest post sponsorowany, choć firma Apple powinna wziąć to po uwagę;)


I baki zwane "pekaesami" w pełnej krasie:)


Tu już obydwoje na krótko przed rozstaniem. Mała wycieczka rowerowa.

Rysiu nie doczekał się "obuFia". Szewskiego zacięcia nie starczyło na tę część garderoby.
(Co najwyżej mogę pisać o tzw.szewskiej pasji, która mnie chwilami dopadała, bo nie wszystko szło zgodnie z planem:) Poświęciłam mu tyle godzin, że polubiłam chłopinę na AMEN:)
A to, że idealny nie jest? Cóż, podobno ideałów nie ma:)))


Uff, obietnica spełniona!
Miłego dnia, pa:)

sobota, 17 października 2015

Nic nie kosztuje:)

Witajcie:)
Stała się rzecz przedziwna - strasznie, ale to strasznie zaczęły podobać mi się wszelkie brązy i pomarańcze we wnętrzu. Drewno i prostota.
Normalnie jakaś zmiana na jesień. Sklepy kuszą dodatkami a ja... jestem twarda!!! Nie kupuję nic:)))
Wszelkie dekoracje powstają z przyniesionych ze spaceru skarbów.


Jeszcze na starym domku mieliśmy drewniane (khy,khy no PRAWIE drewniane:) ramki. Dobrze, że je zostawiłam nienaruszone. Teraz stanowią bazę do moich jesiennych poczynań:)


Dziś pokusiłam się o róże z liści - prościzna:)
Ot dekoracje, które nic nie kosztują a cieszą oko.


Powstał też wianek z szyszek, którym nie mogłam się oprzeć i których zbierałam całe tony:)) Zaopatrzyłam niemalże pół przedszkola, do którego chodziła wówczas Martusia i jeszcze zostało coś dla nas.


Pozostając w konwencji nie wydawania pieniędzy. Przez jeden wieczór mieliśmy niezłą zabawę z kartonami. Najpierw w ruch poszły flamastry a później powstał domek z oknami.


Drugi karton został w całości obklejony modelami/modelkami z katalogu:) Ubaw przedni, bo co jak co, ale klej to my lubimy. Mama tylko musi popracować nad formą, bo nie nadążała wycinać dla Maluchów:)


***
A na koniec tekst z pracy.

W poniedziałek mój manager mówi do mnie, że będzie dziś bardzo dużo pracy. Ja z uśmiechem wykonałam gest "jedzie mi tu czołg" (pokazując naciągniętą dolną powiekę:) bo co jak co, ale z pracą to u nas ostatnio bardzo kiepsko.
Oczywiście miałam rację. Była lipa.
Przychodzę we wtorek i ze zdziwieniem stwierdzam, że szykuje się dużo pracy.
Podchodzę do managera i mówię:
- Mówiłeś wczoraj, że będzie dużo pracy a to DZIŚ jest dużo pracy.  Fiu, fiu.
Na to on:
-  Tylko fiu.

Padłam:)

***
Wszystkiego dobrego dla Was:)) Ściskam jesiennie acz ciepło:) Pa!