Witajcie:)
Sytuacja jaka jest, każdy widzi. Kolejny raz w tym roku, w trosce o naszych Rodziców zrezygnowaliśmy z wyjazdu do PL...
W zamian za to postanowiliśmy pojechać do Konrwalii (najpiękniejszej części Anglii) pod namioty.
Zdjęcia wrzucam bez chronologii. Pierwsze z Kynance Cove przepięknej zatoki koło Lizard Point.
Przyjechaliśmy tam dość późno i był już przypływ. Dlatego też nie daliśmy rady zajrzeć do jaskini. Nadrobimy innym razem:)
Słonko prażyło ale cuda natury rekompensowały wszystko:)
A to już najbliższe okolice Lizard Point. Widoki takie, że aż zapiera dech. Do tego trafiła nam się fantastyczna pogoda, która nas totalnie zaskoczyła. Dosłownie godzinę drogi od miejsca, gdzie rozbiliśmy namioty... było około 13 stopni Celsjusza mniej!
Zdjęć zrobiłam całe mnóstwo, bo gdzie się człowiek nie rozejrzał tam był fantastyczny widok:)
Lizard Point - najbardziej wysunięty na południe punkt Wielkiej Brytanii. Ten bajeczny przylądek jest granicą zatoki Mount's Bay. Bywa bardzo niebezpieczny i zwodniczy dla statków.
Pogoda trafiła nam się w kratkę. St Ives przywitało nas mżawką. Słonko się przed nami schowało. Parasole poszły w ruch.
Praktycznie cały port spowijała gęsta mgła.
To już wzburzone fale na plaży w Newquay.
Zwiedzaliśmy kopalnię Geevor Tin Mine w Pendeen, w której dawniej wydobywano cynę.
Najbardziej podobało mi się to, że można było zajrzeć w przysłowiową mysią dziurę. Ostatni pracownicy po fali strajków musieli opuścić swoje miejsce pracy. Kopalnia stała się nierentowna i ją zamknięto. Poniżej opuszczona jakby w popłochu szatnia... Wygląda jakby wciąż czekała na kolejną zmianę. Wszystko pokryte rudo-czerwonym pyłem..
Opuszczone łaźnie i fotografie górników. Wśród pracowników można odnaleźć polskie nazwiska.
Eden Projekt - roślinność z całego świata w jednym miejscu!
My już tu byliśmy jakieś czternaście lat temu. Teraz przyszła pora by pokazać ten fragment raju dzieciom:)
Widok bananowca robi wrażenie:)
Newquay i niezwykły most między dwoma domami. Tu listonosz nie ma łatwo:)
W drodze powrotnej zapuściliśmy się jeszcze do muzeum lotnictwa.
***
To by było na tyle:) Mimo, że dziś zarzuciłam Was fotkami to jednak tylko niewielki procent z całości. Cześć już zamówiłam online do wywołania.
Niemalże z marszu po powrocie z wakacji wróciłam do pracy. Tak więc błogiego lenistwa nadszedł kres.
Miłego dnia, paaa:)
ps. nie do końca odnajduję się w tej nowej odsłonie bloggera a do tego post pisany z telefonu - musicie wybaczyć wszelkie błędy:)



















































