środa, 21 marca 2018

Praca, szkoła, dom:)

Witajcie:)
Praca, szkoła, dom - czyli co tam u nas:)

PRACA
Zaraz po wejściu do pracy zauważyłam, że wywieszono nazwiska kolejnych "pracowników miesiąca". Okazało się, że tym razem załapała się moja kumpelka. Pytam jej jaka jest za to nagroda.
I teraz uwaga Mój Drogi Czytelniku - nagrody są trzy do wyboru:
  • darmowe śniadanie przez tydzień (w naszej stołówce)
  • dzień wolnego
oraz hit, hitów:
  • przez tydzień MIEJSCE PARKINGOWE zaraz koło wejścia do pracy, koło szefów
Padłam i nadal ciężko mi się podnieść;))))

***
Wychodząc z pracy musimy nacisnąć specjalny przycisk. Jeśli zapali się kolor zielony - to luz i idziesz do domu, jeśli czerwony, to musisz pokazać ochronie co masz w kieszeniach i torbie oraz sprawdzają Cię urządzeniem do wykrywania metalu. Dziwne rzeczy rekwirują (w tym np. zapalniczki). Przy stoliku ochrony leży specjalna tacka, na której pozostawia się znaleziska. Od jakiegoś czasu lubię tam zaglądać:) Oto co zauważyłam ostatnio:
  • fragment aparatu słuchowego
  • ubranko dla psa

***
Moja firma nie wykupiła licencji na odtwarzanie muzyki z radia, więc uraczają nas piosenkami z CD. Niestety nikt jeszcze nie wpadł na to, by wprowadzić pewne urozmaicenia i do bólu puszczają to samo. Jedynym wyjątkiem był okres Świąt Bożego Narodzenia. Tu królowały wszelkie "MERRYCHRISTMASOWE" utwory. I tu przegięcie w drugą stronę, bo w połowie lutego nadal była ta sama płyta. No ileż można o tych świętach!!! I wiecie co? Znalazł się ktoś o słabym sercu i wątłych nerwach i ... wyciął kawałek kabla od głośników!

SZKOŁA

Synek miał umówioną wizytę lekarską w trakcie lekcji. Poinformowałam o tym sekretariat tydzień wcześniej. Dzień przed byłam na wywiadówce i jeszcze przypomniałam bezpośrednio Mamelka nauczycielkom o tym fakcie.
MąŻ przyszedł po synka do szkoły by zabrać go do lekarza. Czeka w recepcji. Chwilę to trwa. Przychodzi pani i mówi, że nasz syn płacze i nie chce iść. MąŻ zdziwiony, bo Mamelek nigdy nie płacze z powodu pójścia do lekarza. Tłumaczy, że wizyta jest umówiona i lekarz prosił o przybycie. Pani idzie jeszcze raz do klasy by namówić go na ubranie kurtki i wyjście ze szkoły. Po chwili przychodzi z zapłakanym dzieckiem... tyle, że nie naszym;)

Nic dziwnego, że chłopak płakał:)))

DOM

Mamelek któryś dzień z rzędu przychodzi ze szkoły ze swetrem popisanym od markera. Wkurza mnie to bardzo i mówię do niego:
- Żebyś mi tylko jutro nie pobrudził swetra od markera, bo się zdenerwuję.
- A co to ten MARKER? - pyta zdziwiony synuś.
- To co masz na swetrze - odpowiadam.
Oczywiście na drugi dzień historia się powtarza. Tym razem synuś sam zaczyna.
- Znowu mam MARKET.
- Jaki market? - tym razem ja się dziwię.
- Pobrudziłem sweter marketem.

***
MąŻ pyta mnie gdzie jest tablet. mówię, że leży od kilku dni u Maluchów w pokoju. Idzie do nich i pyta Mamelka:
- Gdzie jest tablet?
- Na półce, ale jest wyczerpana bateria.
- A dlaczego jest wyczerpana bateria? - pyta Tata.
- Bo Twoja ŻONA nie naładowała tabletu! - odpala synuś.

***
To tyle na dziś:)))  Czekamy niecierpliwie na wiosnę:) Miłego!




20 komentarzy:

  1. Kawałek innego świata zajrzało pod mój dach, zdziwiło o rozśmieszyło. Mamelek jest super, to nic, że nie radzi sobie z MARKETEM, ale za to wie, kto jest "WINŁY" niemocy tableta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)Mamelek ubawił tym całą rodzinkę;)

      Usuń
  2. Rozbawiłaś mnie tym wpisem :). Ciekawie wygląda Twoje rzeczywistość dnia codziennego :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)taki miałam zamiar;)
      Bywa u nas mocno zabawnie:))

      Usuń
  3. Nie no rozwaliło mnie to ,,inne" dziecko do lekarza. Hehe, bosz.. co za pomyłka. Masz te przygody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) płeć dziecka się zgadzała, to już duży plus;)))

      Usuń
  4. Miejsce parkingowe? W Dechę! A co tam będziecie parkować? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj to raczej samochód się parkuje;)
      No ja bym jeszcze mogła zaparkować rower;)))

      Usuń
  5. Hahaha, z trzeciej nagrody za "pracownika miesiaca" padlam po prostu! Laskawcy wspaniali, daja szanse kazdemu, zeby sie poczul niczym VIP (nie ten z napisu na ubranku)! :D
    Ciekawe czy nie zlapia tego, co przecial kable? Moze sie to dla niego kiepsko skonczyc, np. wywaleniem za kare na szary koniec parkingu. ;)
    Ach te markeTy w szkole! To tez moja zmora! Jeszcze w pre-school wszystkie mazaki, farby oraz kredki mieli zmywalne. Potworki wracaly nieraz wymazane na wszelkie sposoby, ale wszystko ladnie schodzilo w praniu. W szkole niestety, uznali najwyrazniej, ze 5-latki juz sie nie brudza i wszystkie przybory plastyczne sa "normalne". Niestety, normalne srodki piorace (ani odplamiacze czesto) sobie z nimi kompletnie nie radza... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oferowanie komuś miejsca parkingowego w nagrodę jest dla mnie wysoce niepojętym żartem;) powiedzmy jednak, że to różnice kulturowe i ja się nie znam.
      W sprawie tego co przeciął kabel wszczęto całe postępowanie i było specjalne zebranie, więc gruba afera!

      A z tymi markerami to już mi słabo. Dzień przerwy i znów wszystko brudne. Na szczęście w praniu schodzi bez problemu;)

      Usuń
  6. Ach Ty Żono niedomyślna! :)))
    Cóż to musi być za przywilej parkowania wśród szefów :))) Przewiduję, że niebawem główną nagrodą będzie autograf od jednego z nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)ej, nie szalej;) Raczej uścisk dłoni. Autograf to już zbyt wielkie wyróżnienie;)))

      Usuń
  7. Warto się starać w pracy dla takich przywilejów ;)
    Twoje Mamelki potrafią rozbawić do łez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)jak ja zdobędę ten zacny tytuł, to będę parkować rower na stołówce;)

      Usuń
  8. No widzisz zła żono, jak mogłaś nie naładować tabletu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)normalnie nie wiem jak do tego doszło;)))

      Usuń
  9. Miejsce parkingowe wśród szefostwa fajna sprawa. Może jak szef zobaczy kontrast między jego wypasionym autem a np rowerem pracownika to ruszy go sumienie i następnym razem da podwyżkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)na to bym nie liczyła;) zresztą niektórzy pracownicy również mają wypasione auta - w myśl maksymy - mało się zarabia żyje się jak hrabia;)))

      Usuń