piątek, 17 maja 2019

Granatowa sześćdziesiątka:)

Witajcie:)
Wszelkie okrągłe urodziny budzą zazwyczaj ogrom emocji. Zastanawiamy się czym obdarować szanownego solenizanta:)
Koleżanki z mojej pracy (z innego działu) zamówiły dla swojej znajomej... moje domki:)
No miło mi;)
Kolory były określone. KONIECZNIE granatowy, szary i ciut brązu.
Granat nijak mi się do wizji moich domków odnosił. Ale cóż - klient nasz pan;)


Z granatem i domkami to kojarzył mi się styl marynistyczny. Pomysł odpadł w przedbiegach. Kombinowałam dalej. I z tych moich kombinacji wyszło mi takie miasteczko.
Pierwszy domek z GRANATOWYM dachem i serduszkiem, które bardzo mi się podoba


Drugi z brązowym dachem, zegarem i pękiem kluczy.


A trzeci - w kolorze jeansowym (musicie mi uwierzyć na słowo;)) z girlandą i latarenką.


Osobie zamawiającej zestaw się podobał. Mam nadzieję, że solenizantce też;)
***
Miałam się ostatnio zabrać za robienie bigosu, więc do listy zakupów dołączyłam kapustę. MąŻ przyjechał z tym:


Dla porównania łyżeczka do herbaty:))) Pytam - i jak mam z tego zrobić bigos?
- Wybrałem NAJWIĘKSZĄ!
***
Miłego dnia moi mili.
 (Danusiu, dziękuję za słowa wsparcia:*)

Paaaaaa!

wtorek, 7 maja 2019

Exploding box dla Milenki:)

Witajcie:)
Dawno nie było exploding boxu na moim blogu:) To proszę bardzo. Mała Milenka miała mieć urodzinki. Nie byle jakie, bo PIERWSZE!
Dowolność wszelaka w interpretacji zadania zaowocowała takim oto pudełeczkiem.


Ulubiony motyw girlandy, który przewija się u mnie w przeróżnych pracach. Drukarka DYMO, którą bardzo lubię za łatwość użycia i ciekawy efekt. Kolory takie mocno pastelowe sielsko-anielskie.

Tekturkowe body i skarpeta uzupełniają całość.


Kwiatek gotowy. Listki plastikowe a różowe dodatki, to tak właściwie "pręciki kwiatków":) Maleńki motylek z dziurkacza. Karteczka z "Just for you" to tag.


Każda moja praca powstaje w jednym egzemplarzu nie do powtórzenia;) Nie korzystam z wykrojników (jak widać;), więc nie mam identycznych elementów. Tylko niektóre dodatki mogą się dublować (np. naklejki) ale je też przeważnie modyfikuję. Tak, że ten - zamówień na ślub w ilości 100 identycznych sztuk Wam nie zrobię;)


Osobno wieczko od pudełka, na którym przysiadły dwa motyle:)


***
MąŻ wraca z koncertu bardzo późno. Jest noc. Cały dom śpi. Budzi mnie dziwne donośne dudnienie z kuchni. Zerkam na zegar 1.00. Zbiegam na dół w panice, bo nie mogę zdefiniować źródła hałasu. MąŻ robi schabowe...
Kurtyna.

To tyle na dziś:)) Pa:))

niedziela, 5 maja 2019

Czerwone krzesło:)

Witajcie:)
Koleżanka "zaraziła" nas serią książek dla dzieci autorstwa Andrzeja Maleszki "MAGICZNE DRZEWO".

Pierwszy tom to "Czerwone krzesło", które powstało na podstawie scenariusza filmu pod tym samym tytułem.

Czerwone krzesło to tylko jedno z kilkunastu przedmiotów, które powstały z magicznego drzewa.


Gdy już przeczytaliśmy kolejną część nagle mnie olśniło by obejrzeć z dziećmi film o czerwonym krześle. Wiedziałam, że w mojej Bydgoszczy stoi rekwizyt z tego filmu. Często - będąc w PL - gościmy na pobliskim placu zabaw:)

W planach miałam wybrać się tam z obydwojgiem dzieci a w rezultacie tym razem udało mi się tam być tylko z Martą.

Krzesło jak widać mocno wysłużone;) Może spełniło już zbyt wiele życzeń!


Oglądając film z przyjemnością rozpoznawałam moje rodzinne miasto:)



Blisko spichrzy były kręcone sceny z festynu.



A najlepsze jest jeszcze to, że statystą w tym filmie (nawet wypowiadającym kwestię:) jest mąż mojej przyjaciółki! Oglądamy film a ja mówię - Zobaczcie!, wujek!!

Wieczorem Martusia do mnie.
- I widzieliśmy jak w filmie wujek AKTORZY!

***

Książki czyta się bardzo szybko, bo jest wartka narracja. Często czytam im jak jedzą kolację a obowiązkowo przed snem.
Do teraz przeczytaliśmy cztery tomy i najsłabszy według mnie jest "Olbrzym". Reszta w podobnym klimacie czyli wciągająca.

Dzieci tak wciągnęły się w tę historię, że marzy im się posiadanie magicznego krzesła;))


***
Ps. Macie jakieś ulubione serie książek?
Odwiedzacie miejsca, które w jakiś sposób łączą się z książkami?

To tyle na dziś, paaa. Miłego tygodnia:)

czwartek, 2 maja 2019

Wywiązałam się:)

Witajcie:)
Kwiecień był dla mnie mocno pracowity. Dużo się działo, bo zaplanowałam, że wywiążę się z zabawy w "podaj-dalej" :) Miałam na to czas do listopada, ale wolałam z tym aż tak nie zwlekać.
Cóż jak nie domki mogły się znaleźć w paczce ode mnie;))

Tak więc w pierwszej przesyłce znalazła się moja Deszczowa Kamienica, którą już doskonale znacie oraz ten różowy domek. Miałam tylko cichą nadzieję, że Beatka nie zajrzy na bloga i wcześniej nie ujrzy kamienicy.
Miało być pastelowo i jest:)
Taki płotek z patyczków chodził za mną już baaardzo długo. I się doczekał;)



Do tego coś słodkiego i herbatki (z angielską grafiką) zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.

A z tymi herbatami w UK to Wam powiem ciekawy przypadek... Rozreklamowana na cały świat herbatka o piątej, herbatka z mlekiem, herbatka z królową... A jak przychodzi co do czego, to żeby kupić tu herbatę elegancką z angielskimi akcentami to graniczy z cudem! Większy wybór fajnych herbat jest w Auchan w mojej Bydgoszczy:)))) Ja dla dziewczyn herbaty kupiłam... w lokalnym muzeum! Zgarnęłam dwa ostatnie zestawy. Dobre?
***
 W kolejnej paczce znalazły się inne kolorystycznie domki. Wszystko starałam się robić zgodnie z wytycznymi dziewczyn:)
Zdjęcia niestety nie oddają w pełni tych wszystkich kolorów i cieniowania. Musisz mój Drogi Czytelniku uruchomić wyobraźnię i uwierzyć mi na słowo;)



***
Przed świętami zaliczyliśmy jeszcze podróż zabytkowymi autobusami, które zawitały do naszego miasteczka:)

Przyszliśmy na sam początek "autobusowej" imprezy. Pan kierowca oznajmia nam, że za pięć minut jest kurs do pobliskiego Wollaston. Radośnie wsiadamy, dostajemy "autobusowe" karteczki z zdaniami (porównać obrazki, zagadki itp.) Jedziemy. Podróż przyjemna. Dzieci zastanawiają się czy damy radę podjechać pod sporą górkę. Jest ciężko, bo w starej maszynie brak takiej mocy jak w nowej, ale dajemy radę.

Wracamy. Przed nami stoi kolejny stary autobus. Szybko zerkam na przód - "Town centre". Czyli objazdówka po naszym W. Ładujemy się do środka... i ruszamy znów do Wollaston:))) Tabliczka z przodu pozostała jeszcze z dawnych czasów!




***
To tyle na dziś:))) Uściski i miłego dnia!

niedziela, 28 kwietnia 2019

Zaległe zaległości :)

Witajcie:)
Dziś mam dla Was - jak sam tytuł głosi - kilka zaległości. Bez chronologii a jakże.
Na blogu u Anstahe TU wypatrzyłam cudnej urody kuchenną Tildę z kaczuszką i różowymi włosami. Normalnie miłość od pierwszego wejrzenia;) I wiecie co?! W trybie przyspieszonym musiałam jej wyrabiać paszport by zabrać ją do UK. I by móc dopełnić formalności adopcyjnych:))) Mieszka już z nami!!!!
Danusiu - BARDZO, BARDZO serduchem całym dziękuję!!! I za nasze rozmowy:)))


Do Anstahe pojechał m.in. taki wianuszek w Danusiowych kolorkach:)


***
Z okazji Wielkanocy przyleciały do mnie dwie karteczki. Ucieszyły mnie bardzo!
Od Justynki z bloga Wielkie Małe Pasje TU  (DZIĘKUJĘ pięknie:)


i od Ani z bloga Wojcieszek (Wojciacho) TU . Uwielbiam te Ani haftowane cudeńka. Mam już kilka w swojej kolekcji (DZIĘKUJĘ pięknie:)


A do Ani poleciała taka. Jedyna którą w tym roku zrobiłam własnoręcznie:)


***
Za wygraną (DESZCZOWĄ KAMIENICĘ) na blogu Szuflada TU otrzymałam przydasie od Asi z bloga Pandoramea TU. (BARDZO dziękuję:)

Wyobraźcie sobie, że Asia napisała mi maila, że kurier zostawił awizo i paczuszka do odebrania na poczcie... a w skrzynce awiza nie było! Pan listonosz taki zalatany, że zapomniał go zostawić;))) Dobrze, że dostałam maila i pognałam na pocztę z dowodem osobistym i tak oto tym sposobem mam swoje przydasie i kolczyki zdobione metodą decupage.




***
Żegnam się z Wami dziełem Mamelka:) Wisi u nas w kuchni.
Przypomina mi najnowsze zdjęcie kosmicznej czarnej dziury;)


Miłego dla Was:) Paaa


sobota, 20 kwietnia 2019

Wielkanoc 2019

Witajcie:)
Chciałam Wam tylko życzyć dobrych i spokojnych świąt. W gronie najbliższych, bez pośpiechu, bez gonienia. Z chwilą zadumy...
I żebyśmy znaleźli czas na dobre słowo dla tych których kochamy.
I czas na radość:)


Uściski wielkanocne;)
Alleluja!

środa, 17 kwietnia 2019

Kilka spraw:)

Witajcie:)

Dziś będzie wszystkiego po trochu. Kilka zaległych spraw:)

Chciałam Wam powiedzieć, że moje dzieci zrobiły SWOJE domki. Marudziły mi o nich od dawna a ja zawsze odpowiadałam, że będą je mogli robić "na wiosnę". I tak oto niemalże z pierwszym dniem kalendarzowej wiosny (czyli już jakiś czas temu;) Marta i Marcel doczekali się domków;))
Mamusia dumna!


***
Spieszę donieść, że moja Deszczowa Kamienica została wyróżniona TU


Dziękuję wszystkim tym, którzy życzyli mi wygranej:) Udało się!

***
Przemiła pani, którą spotykam na ulicy, o której pisałam Wam TU znów zrobiłam nam niespodziankę!!! Wracałam z pracy (chyba z miesiąc temu) i widziałam ją po drugiej stronie ulicy. Pomachałam jak zwykle i powiedziałam "hello". Pani odmachała spytała o dzieci i nagle jakby sobie coś przypomniała. Woła mnie, że chce się coś spytać. Trochę zdziwiona podchodzę do niej a ona pyta kiedy może przed świętami przynieść jajka dla dzieci! No mega zaskoczenie kolejny raz:))) Tym razem, wiedząc że przyjdzie - przygotowałam dla niej jeden "wielkanocny domek".
Dzieci oczywiście przeszczęśliwe, bo pani przyniosła wielkie czekoladowe jajo dla każdego:) Podała mi je w reklamówce a moje dzieci nawet z plastikowej siatki umieją zrobić pożytek;))
Pomalowały ją pisakami i korektorem;))


***
Tak jak nie lubię zbytnio "babskich czytadeł" tak ta pani do mnie przemawia:) Pochłonęłam wszystko o Emilii (Lou) Clark. I bardzo mi się podobało.

Ale dopiero "Dziewczyna, którą kochałeś" wyryła mi się w pamięci.  Mam tak, że książki (z dobrą narracją) czytam w tempie błyskawicznym. Na drugi dzień ze szczegółami opowiadam je koleżankom z pracy:)) Ale po tygodniu, dwóch - mało pamiętam;))) A tu jest inaczej. Ta książka cały czas jest ze mną. 
Historia z I wojny  światowej przeplata się z historią współczesną. Z jednej strony okupowana Francja z drugiej teraźniejsza Anglia. Dwie kobiety - jedna stęskniona czeka za mężem, który walczy na froncie a druga - wdowa, która nadal nie może otrząsnąć się po śmierci ukochanego. Oprócz tęsknoty łączy je jeszcze jedno - niezwykły obraz.

Nic więcej o treści nie napiszę. Czytałam, płakałam i czekałam w napięciu co będzie dalej. Książka, od której nie mogłam się oderwać. Gorąco polecam!


***
To tyle na dziś:))) Paaa!