piątek, 26 czerwca 2015

Błoto i filozoficzne rozważania:)

Witajcie:)
Dawno nie było o jedzeniu, to proszę:) Oczywiście z serii takiej jak lubię najbardziej - prosto, bez komplikacji i smacznie! Zapiekanka:)


A na deser owoce - też tak jak lubię - kompletnie bez niczego:) Cukier, śmietana czy czekolada - niekoniecznie (żeby nie powiedzieć - nie, dziękuję). Co innego gdy owoce są dodatkiem do np. lodów, to już bita śmietana mile widziana. Ale owoce jak dla mnie bronią się same! A WY jak lubicie?


***
Martusia nadal hurtowo maluje rodzinkę. Nawet rano, gdy czeka zanim przygotuję śniadanie, zabiera się do pracy.
Z dumą pokazuje mi kolejny "portret rodzinny".
- Martusiu, a kto to jest ta piąta osoba? - pytam lekko zdziwiona.
- To Babcia - odpowiada córcia po sekundzie namysłu. - Bo akurat się zmieściła do autobusu.


(aby uniknąć pytań - Babcia to ta pierwsza z lewej:)
Spójrzcie na te detale - spódniczki, torebki i rzęsy!

***
Martusi przypomniało się, że papużka u pani Danusi (Anstahe) miała na imię Helenka. Powtarza to imię a Mamelek mówi "HENTENTKA" :)

A dupka to "DUPAKA"

***
Kupiliśmy dużo kwiatków z myślą o posadzeniu ich w naszym ogrodzie w doniczkach. Dzień wcześniej padało i cały ogród jest lekko "ubłocony". Maluchy oczywiście szaleją a my w najlepsze sadzimy. Cała trampolina i wszystko inne w błocie. Bałam się czy dopiorę ciuchy dzieciaków:) Ale szczęście aż biło po oczach:)
Tu Mamelek skupiony na czymś szalenie.

Patrząc na mojego synka dopadły mnie filozoficzne rozważania:) Dlaczego za młodu, to nawet odwrotnie ubrane buty nie przeszkadzają w niczym a później to jest nie do pomyślenia?!?!


Pozostawiam Cię mój Drogi Czytelniku z tym jakże ważnym pytaniem - sam na sam.
Miłego dnia:) Pa

18 komentarzy:

  1. No i zadałaś ciekawe pytanie. Buty przeszkadzają nam...kurka naprawdę trudne:) Wydaje mi się że moc tkwi w dziecięcej radości i braku schematu. Do tego dojdzie indywidualizm i nie patrzenie na nic, gdy jest tyle ciekawych rzeczy do odkrycia. Kto wtedy myśli o butach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no właśnie. Szkoda, że z czasem tracimy ten dziecięcy odbiór świata...

      Usuń
  2. No kochana zapiekanka hmm...looks lovely probably tasts even better ☺
    Co do owocow masz racje...one bronia sie sama i w takiej postaci najbardziej je lubie.
    Kwiaty i ja kupuje hurtowo...moj " niereformowany" wciaz sie dziwi... ile to ten nasz maly ogrodek jest w stanie ich pomiescic :-)...choc ostatnio mialam maly odwyk( przymusowo-darmowe wakacje)bosz jak ja nie cierpie tego miejsca, ale zeby nie bylo...dzisiaj przytargalam kolejna hortensje 😀
    Ps.Gosiu...wiedz, ze oodwiedzam Ciebie stale...komentarzy nie pozostawiam , w dolek maly wpadlam i sie wydostac nie moge 😜
    Pozdrawiam wspaniala kobieto 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Cieszę się, że się odezwałaś, bo już myślałam że odpuściłaś sobie blogosferę;)

      Na wyjście z dołka najlepszy jest ogrodowy szpadel;))) Trzymaj się i nie daj się! Poczytaj jakąś fajną książkę, porozmawiaj z kimś bliskim od serca i obiecuję, że będzie lepiej.
      Buziaki

      Usuń
  3. Owoce.....hmmmmm- kocham je miłością niezmienną, bez niczego, zwłaszcza sezonowe, np, brzoskwinie jak już dojrzeją (jak im się uda) to jem na potęgę, mogę to robić kilogramami , no i kocham jabłka, ale tylko te dobre odmiany-np. ligol-nr 1 na mojej liście.
    Uwielbiam też robić konfitury wiśniowe i dżemy gruszkowe, w zeszłym roku pierwszy raz robiłam dżemy malinowe- niebo w gębie.

    Co do błotka, zazdroszczę dzieciom, tego beztroskiego spojrzenia na świat, szkoda że my dorośli mamy taką "spiętą pupę" jak kiedyś napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam różne owoce:) Niestety tu w UK jabłka są jak dla mnie niezbyt dobre:( nie umywają się do naszych, więc lądują głównie w surówkach czy dżemach jako dodatek.
      A taką brzoskwinkę z drzewka, to bym skubnęła;)

      My dorośli chyba zbyt często mamy jakieś blokady czy takich wewnętrznych strażników, którzy trzymają pieczę nad wszelaką "poprawnością polityczną" ;)

      Usuń
  4. Jedzenie dokładnie takie jak lubię - danie główne to szybko, prosto i tanio a deser - owoce albo czekolada :) tak ze skrajności w skrajność :) miłego weekendu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie domowe zapiekanki smakują wyśmienicie. Niewiele pracy a efekt jest:)
      Wam też miłego weekendu!

      Usuń
  5. Wiesz radość z dziecka mogła by pozostać na zawsze ,a schematy dorosłości właśnie świadczą o tej odmienności , deser mnam, mnam pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorośli pod tym względem są sztywni i nudni:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. No na taką zapiekankę, to bym chętnie wpadła, uwielbiam!
    A co do owoców, to czasem mam ochotę tę bitą śmietanę rzucić i już nawet biorę, żeby ubić, a potem odkładam, bo mi szkoda tego smaku tracić. Śmietanę i w zimie mogę pałaszować, a owoce tylko przez chwilę są przecież ;))
    No ale mogłam się wstrzymać do rana z zaglądaniem tu, bo teraz to mi się jedzenie przyśni, jak nic.
    Rzęsy wymiatają!!!
    No i całe szczęście, że Babcia szczuplutka, bo inaczej mogłaby do autobusu się nie zmieścić, a weź idź taki kawał drogi piechotą ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka zapiekaneczka idealna na małego głoda;) Oczywiście na jednej się u mnie nie kończy, ale "cicho sza" :)
      Dlatego u mnie jakoś nie po drodze z czekoladowymi fontannami, w których się macza przeróżne owoce i pianki. Zbyt dużo cukru w cukrze:)

      Usuń
  7. Popieram! Nic nie zastąpi michy truskawek czy czereśni, dodatki są zbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:)) pychota sama w sobie:))

      Usuń
  8. We mnie na szczęście jest dalej wiele dziecięctwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie dżem to barbarzyństwo, jem go tylko czasami i to tylko jako dodatek do wypieków ;) Sam w sobie jest dla mnie niezjadliwy, wolę sezonowe owoce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dżemy też lubię, ale nie ma jak to owoce w "normalnej postaci" ;)

      Usuń