czwartek, 11 września 2014

Ciepłe słowa i Wiech:)

Witajcie:))
Mam fajnego przełożonego. Normalny, starszy pan, którego ciepło nazywamy "Dziadek". Z poczuciem humoru i tysiącem spraw na głowie.
Wywierają na niego ogromną presję. Jego organizm nie wytrzymał i się zbuntował. Rozchorował się. Martwię się, że to coś poważnego, bo kiedy go ostatnio widziałam, to bardzo źle wyglądał i źle się czuł:(( Chyba coś z sercem. Ktoś wpadł na miły pomysł i kupił kartkę, na której wszyscy z naszego działu mieli napisać kilka słów "ku pokrzepieniu".  Wypisywano zdania w stylu "szybkiego powrotu do zdrowia", "tęsknimy za tobą" i "dużo zdrowia"itp. Czyli standardowo, ale sympatycznie.Znalazł się też jeden bardzo oryginalny wpis (jeśli chodzi o pocieszenie w chorobie:). Wpis jest od Ani. Uwaga, uwaga - Ania napisała - "Happy Birthday" :)))
Myślę, że "Dziadkowi" choć na chwilę poprawi on humor:)))
 ***
 Czytam mega książkę Wiecha "Śmiech śmiechem"
mam dla Was dwa fragmenty (pisownia oryginalna):

"Totyż wpuściłem, ma się rozumieć, ciocie do łóżka na swoje miejsce od ściany, a sam przeniosłem się na ziemnie do szwagra Piekutoszczaka, któren także samo jako spalony mieszka u nas pod stołem. Po cioci Wężykowej nadleciał ze Skierniewic, czyli tyż inszego Łowicza kum Gieni, niejaki Szczurkowski z żoną, teściową i sześciorgiem dzieci. No to nie było inszej rady, tylko musieliśmy ze szwagrem przenieść się do szafy. Powodziło się nam tam nie najgorzej, bo Gienia trzymała w szafie gąsior leczniczego spirytusu. To się zawsze pociągało po setuchnie do poduszki.
...No i żyło się "jak cie mogie". Ciasno nam się zrobiło dopiero wtenczas, jak wrócił z Niemiec koleżka braciszka żony, Rączka Alojzy, z kozą. Na razie zrobiliśmy propozycję, żeby koza mieszkała na podwórku koło śmietnika, ale ten ów Rączka obraził się o to i zaznaczył, że ani na jedne minute z nią się rozstać nie może, bo to jest koza pamiątkowa. W Pruszkowie w obozie z nim była. Całe Niemcy zjeździli tam i nazad i teraz spod Berlina zapychają. Znakiem tego nie może się zgodzić, żeby ją kto z podwórka przyuważył. A detalicznie stworzenie jest wesołe i w krótkim czasie wszyscy go polubieją.
W taki sposób musieliśmy przyjąć koze do towarzystwa. Wesoła ona, cholera, faktycznie była. Zaraz pierwszej nocy pół materaca spod Gieni wyżarła i ciocie Wężyk za wieczne ondulacje zębami chapała, bo myślała, że to siano". (Czytelnik. Warszawa 1986, s.5)

Fragment drugi:
 "Koleżka Kret kąpielowych majtek przez nieuwagie w domu zapomniał i cielesną autonomią publiczne zgorszenie uskuteczniał. Pożyczyłem, ma sie rozumieć, kubełka od jakiegoś chłopaczka i jako tako kolegie gdzieniegdzie zabezpieczywszy nazad do kabin zaciągłem. Z kalesonów za pomocą agrafek kąpielowe majtki sie zrobiło i jazda do wody".( Czytelnik. Warszawa 1986, s.60)



Miłego dnia:))) Pa!
ps. śmiech dobry na wszystko:))

12 komentarzy:

  1. :)))pędzikiem do biblioteki:))

    OdpowiedzUsuń
  2. powiem tak dobre;-) ale obcokrajowiec chyba miałby problem z odczytaniem tego a już nie wspomnę o czytaniu ze zrozumieniem hihi
    a że u Ciebie tyle zabawnych rzeczy się dzieje jak ta z pracy;-) hihi
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) bo to smaczki tylko dla nas:))
      A "happy birthday" u nas w pracy zaczyna obrastać w legendę:)))
      Buziole

      Usuń
  3. Ja z kolei w drodze do pracy słucham powieść ,,Ojciec chrzestny '' i już zdążyłam się wciągnąć :)

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) trzeba zagospodarować każdą wolną chwilę. Ty w aucie słuchasz powieści a ja czekając aż Maluchy zasną czytam:))
      Buziaki

      Usuń
  4. Wesoło u Ciebie, śmiech to lek na wszystko, więc śmiejmy się, na zdrowie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))zaiste prawda to wielka - hi, hi:)))

      Usuń
  5. Buhaha dziadek napewno wroci do zdrowia jak przeczyta Wasze wpisy a zwlaszcza ten jeden nadzwyczajny :))) ciekawaa jestem ktora to osobka wpadla na taki pomysl. Moze jej sie kartki pomylily bo przez ten dzial to chyba juz wszystkie okolicznosciowe kartki przeszly ;)))) az

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))jak mi podawała kartkę, to powiedziała, że to dla Dziadka, bo ma urodziny - ale mi coś od razu nie pasowało. Rzut oka na kartkę wystarczył, że to jednak nie ta okoliczność, ale jak się kobieta uprze, to nie ma zmiłuj:)))

      Usuń
  6. Pan Tatuś i Ewa w akcji.Na blogu dopisałyśmy do ostatniego posta PS dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń