piątek, 23 listopada 2018

Dwudniowe zakręcenie;)

Witajcie:)

Kupuję w Argosie czajnik. Czekam na zamówienie. Chwilę wcześniej kupuję tam kilka świątecznych prezentów, więc już zdążyłam się z paniami zaprzyjaźnić. Przychodzi moja kolej. Młodziutka sprzedawczyni przynosi mi mój towar.
- Miłego użytkowania - mówi z uśmiechem wręczając mi czajnik.
- Tobie też - walę odruchowo, bo spodziewałam się standardowego "miłego dnia" ;))) a myślami przecież już jestem gdzieś indziej;)
Mina pani bezcenna.

***
Mam wolny dzień. Wolny jak wolny, bo załatwiam lekarskie sprawy. W każdym razie wolny od pracy;)


W samo południe dostaję telefon ze szkoły, że mam odebrać synusia, bo jest chory... Pędzę po niego. W sumie wygląda całkiem dobrze, tylko jest mega cichutki. Pani mówi, że mam go obserwować i w razie co jutro może wrócić. Wieczorem dostaje temperatury i dużo śpi. W nocy budzi mnie bardzo rozpalony. Zbijam mu temperaturę. Rano nie ma szans bym puściła go do szkoły. Koleżanka zabiera Martusię a ja zostaję z synkiem. Później zmiana warty i zostaje Tata. Rano muszę telefonicznie powiadomić szkołę, że Mamelka nie będzie. Trzeba się nagrać na sekretarkę. Robię to za każdym razem gdy dzieci chorują.
- Tu szkoła... Jak chcesz zgłosić nieobecność dziecka wciśnij jeden. Po usłyszeniu sygnału podaj imię i nazwisko, klasę i powód nieobecności...
Sygnał...
- Dzień dobry. Marcel... klasa 6 (pomijam, że on jest w 3;) i teraz hit, hitów:
MARCEL WCIĄŻ ŻYJE. Yyyy przepraszam znaczy się WCIĄŻ JEST CHORY. Zostanie dziś w domu.

Kurtyna.
Normalnie matka roku;) Zaćmienie umysłowe jak nic;)))

***


To tyle na dziś:) Jesienne zakręcenie na maxa;))
A jak u Ciebie Drogi Czytelniku? Zaliczasz wpadki jak ja czy Jesteś bardziej przytomny;)))

Miłego, pa:)

33 komentarze:

  1. Niemądre odpowiedzi zdarzają się każdemu. Ja koleżance udającej się restauracji do toalety powiedziałam smacznego.
    Mam nadzieję, że choroba Marcela się nie rozwinęła.
    pozdrawiam Mamelkowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W nocy doszedł ból ucha, ale sytuacja już opanowana:) Na szczęście:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Komu się nie zdarzają??? świetne dekoracje, zdrówka dla Malmelka pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję:)
      No ja ostatnio jestem lekko porażona moimi występami;)))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Moich wpadek nie da się opisać krótko i jakoś jasno... więc tyle, że też mam :D I również spektakularne czy zabawne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś się pokusić o opisanie choć jednej;)))

      Usuń
    2. Pracowałam w firmie rodzinnej i oprócz mniej był wuj (właściciel), tata i brat mój, linia męska - to samo nazwisko. Dzwoni telefon, odbieram...
      - Mogę prosić z panem X ? (nazwisko pada rodzinne)
      - Z którym? - automatycznie pytam, bo przecież jest ich trzech w firmie.
      - Wszystko jedno
      - Niestety, ale nie ma żadnego.

      Usuń
    3. :) dobrze, że dociekałaś precyzyjnie kogo poprosić;)) buhaha:)

      Usuń
  4. Nieźle Cię zakręciło, ale tak czasem bywa i zupełnie nie wiem skąd to się bierze.Kiedyś zamroziłam ściereczkę do naczyń, to tak na pocieszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) i najlepsze w tym wszystkim jest to, że dosłownie chwilę później zdajesz sobie sprawę z tej wpadki;)))

      Usuń
  5. :)) I takie dni zdarzają się, jak my to mówimy "zakręcone". W sumie to całkiem zabawne sytuacje z nich wychodzą :)). mam nadzieję, że synek już czuje się lepiej :). Uściski dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dziękuję synek już się dobrze czuję:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Ja ostatnio do dzieci powiedziałam "tabliczka mrożenia" zamiast mnożenia :)
    To dobrze, że Mamelek już w lepszej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakby ją zamrozić, to by może i łatwiejsza była;))
      Ps. Tak, Mamelek ma się już dobrze:)

      Usuń
  7. :) Aż sobie wyobraziłam minę pani w Argosie :)))
    Kiedyś w wieku nastoletnim zaliczałam straszliwe wpadki, teraz już nie tak często :)
    Przynajmniej można się pośmiać i mieć co wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi z wiekiem nie mija;))
      Ps. Myślę, że w Argosie nie takie rzeczy już słyszeli;)))

      Usuń
  8. mi tez sie zdarza czasem odpowiedziec cos odruchowo zupelnie nie na temat tak ni z gruszki ni z pietruszki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam gdy myślami jestem już w innym miejscu;))

      Usuń
  9. No cóż, jakby nie było nie skłamałaś. Wciąz Zyje :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieje, ze Mamelek juz wyzdrowial i nadal zyje??? :D

    Przybijam piatke! Jesli chodzi o zalatwianie spraw i ogolna organizacje, to jestem ogarnieta (taaa... wszystko zapisuje, ale przynajmniej pamietam, zeby sprawdzac notatki :D), ale przez to wlasnie, ze ciagle w glowie mam liste zadan do odhaczenia, zazwyczaj bladze myslami gdzies daleko i takie "wpadki" zdarzaja mi sie nagminnie. Przekrecam wyrazy, odpowiadam nieadekwatnie do konwersacji (bo, tak jak Ty, spodziewam sie standardowego tekstu), albo kiwam glowa na "tak", a rozmowca patrzy zaskoczony bo zadal mi jakies konkretne pytanie. Nie jestes sama! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamelek ma się dobrze, dziękuję:)
      Uff to nie jestem sama z tym zakręceniem;))
      Ogólnie staram się być życiowo ogarnięta, ale bywają zamotane dni;))

      Usuń
  11. " Marcel wciąż żyje " bezcenne i choć normalne nie jest to zdanie śmieszne, to w takiej sytuacji uśmiałam się jak norka :)
    Pewnie każdy ma jakieś wpadki, nie każdy chce się do nich przyznać. Opiszę jedną, choć nie pamiętam dokładnie, czy już gdzieś jej nie pisałam.
    Jak często pojechałam mężowi po towar, był akurat 8 marca. Jestem w jednej z hurtowni i akurat leci RMF, prowadzący przypomina panowie, dziś dzień Kobiet nie zapomnijcie wręczyć ( żonie, dziewczynie, siostrze ) tulipana. Na co ja z ogromną powagą - jak by mi taki jeden z drugim przytargał tulipana, normalnie zabiłabym ! ( nawiasem nie cierpię ciętych tulipanów ). W tym momencie stojący za ladą, ale przede mną szef, mówi do pracownika stojącego za mną - ty lepiej dzwoń do domu i pożegnaj się z rodziną. Odwracam się, a tu młody stoi z tulipanem ... Widok bezcenny :)
    Może to nie jest scenka wynikająca z mojego roztargnienia, ale sytuacja genialna. Nawiasem mówiąc, od tej pory młody ma ksywkę " Mister Tulipan " :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie jego minę;)) buhaha. A ja tulipany baardzo lubię:) W dodatku w taki dzień dostać prezent, to miło. Do mnie docierają tylko życzenia;)))

      Uściski:)

      Usuń
    2. Kocham tulipany, ale tylko w rabatce 😁

      Usuń
    3. To z dobroci serca dla ich urody, w rabatce żyją dłużej :)

      Usuń
  12. Takie zakręcenie każdemu się od czasu do czasu zdarza. Takie chwile są bezcenne:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba się odkręcić;)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń