środa, 17 stycznia 2018

Taka sytuacja:)

Witajcie:)
Do Bydgoszczy w styczniu przywiał mnie nie tyle dobry wiatr co sądowa konieczność:(


Nie żebym specjalnie coś złego uczyniła. Wręcz przeciwnie. Nic kompletnie. Natomiast według prawa PL moje dzieci na ten przykład odziedziczyć mogły długi po kimś kogo się nawet ze zdjęć nie znało... I co by do tego nie doszło człowiek musiał wybrać się przed oblicze Temidy.

Powiedzmy, że mój MąŻ ma na ten przykład na imię Marcin. Wezwanie na rozprawę dostał jako Michał a mnie sędzina pytała o ... Mateusza!!!! Dobre?! No dla mnie boki zrywać.

Sędzina pyta czemu sądzę, że spadek jest zadłużony. Ja odpowiadam:
- Siostra zmarłej sprzątając mieszkanie znalazła dokumenty świadczące o zadłużeniu.
Sędzina dyktuje stenotypistce:
"Siostra zmarłej SPRZEDAJĄC mieszkanie..."

No ludzie złoci. Ja rozumiem, że było rano. Ale bez przesady! 8.20 to nie środek nocy. Poza tym to nie ja wybierałam tę godzinę...


A jeszcze tylko nadmienię, że będąc w październiku w PL przemiła pani notariusz "gorąconiepolecamiostrzegam" zainkasowała ode mnie ponad 300 PLN by moja Mama mogła być NASZYM czytaj moim i MęŻa pełnomocnikiem w tej konkretnej sprawie, którą jej dokładnie wyłuszczyliśmy.
Za każdym razem w sądzie powtarzano jednak mojej Mamie, że i tak musimy się stawić osobiście i koniec i kropka. Ewentualnie jedno z nas. I co się okazało? Że na ten przykład TEŚCIOWA absolutnie w takiej sprawie nie może występować jako pełnomocnik zięcia!!!
Mam nadzieję, że przemiła pani notariusz może spać spokojnie podpisując papierki, które się nadają idealnie do produkcji origami...

***

Ten sam dzień. Szpital kliniczny.
Tato ma zabieg/operację okulistyczną ja z Mamcią czekamy na korytarzu. Po chwili już nadzoruję ruchem i bezbłędnie wiem, gdzie kierować pacjentów. Najpierw tyci kolejka pod 413 a później kawałek dalej do mega młyna...


Po prawie dwóch godzinach zaczynamy się coraz bardziej niepokoić. Postanawiam wejść do gabinetu obok, który łączy się z tym gdzie przebywa Tato.
- Przepraszam, właśnie mój Tato ma zabieg. To już prawie dwie godziny. Może wie pani, kiedy Tato wyjdzie?
- Jak przyjdzie,  to będzie - odpowiada bystro pani.
- Niewątpliwie - zauważam.
Siadam przy Mamie i mówię jej co usłyszałam.
Mija chwilą. "Uprzejma" pani doktor/pielęgniarka wychodzi i rozglądając się po korytarzu pyta:
- Są jeszcze jacyś pacjenci?
- Jak przyjdą, to będą - odpowiadam.

***

Marcel pod moją nieobecność, mówi do mojej siostry.
- Powiedziałem dziś w szkole, że moja Mama wyjechała i mam drugą mamę.
Na to moja siostra:
- Przecież ja nie jestem Twoją mamą?! Tylko ciocią!!!
- Wiem, ale zapomniałam tego słowa.

***
A na koniec wpis mocno NIE poprawny politycznie acz szczery...

Człowiek sam na lotnisku ma zdecydowanie zbyt wiele czasu. Gdy już był w toalecie, zrobił zakupy i napił się kawy (kolejność dowolna) zastanawia się co zrobić z resztą czasu. Wychodząc z toalety zobaczyłam kątem oka "POKÓJ MODLITWY". Zdecydowanie duży plus dla fantazji architekta przy umiejscowieniu tego kącika koło szaletów. Stwierdziłam, że modlitwa za dobry lot i pomyślność sądowych spraw nie zaszkodzi.

Wchodzę a tam trzech panów... na dywanikach. Na ścianie jakieś ichnie malowidło. Zostaję nomen omen zbombardowana wzrokiem. No bo kobiet, to raczej przy nich nie powinno być w takiej chwili a tu taka niespodzianka. Klękam w inną stronę. I krótko się modlę, bo jakoś klimat nie ten. Delikatnie lustruję ów "pokój modlitwy". Za parawanem maleńka umywalka. Na podłodze niewielka półka a na niej dywaniki do wynajęcia, pod dywanikami książkowe wersje Koranu. Ani pół krzyża, ani pół wersji Biblii. Nawet figurki Buddy czy Kriszny... I to ma być "pokój modlitwy" czy prowizoryczny meczet?!! Bo jak dla mnie, to powinien być albo totalnie pozbawiony elementów religijnych albo niech będzie wszystkiego po trochu...

***
To tyle na dziś. Pa:)






28 komentarzy:

  1. Same nieprzyjemne tematy widzę. :( Czasem kurczę przychodzi taki czas, że człowiekowi brak sił na to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych najgorszych, to jeszcze nie pisałam... Pozwoliłam sobie z tych najgorszych wyłuskać te, z których po fakcie można się ciut uśmiechnąć;))

      Usuń
    2. To tym bardziej współczuję! Ale każda bitwa daje nam nowe siły. :) Po rozwiązaniu problemów człowiek jest jeszcze pewniejszy siebie i bardziej odporny na kolejne.

      Usuń
    3. Dokładnie:) ale dobre chwile też tam były, więc się wyrównało:)

      Usuń
  2. Ja się kiedyś nie mogłam skupić na rozprawie, jak sędzina odmieniała na wszystkie możiwe sposoby moje nazwisko. Było to tak śmieszne,że aż straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) u mnie jak sędzina zarządziła 5 minut przerwy, to byłam przekonana, że poszła po "Księgę imion", bo jej się męskie na "M"skończyły;)))

      Usuń
  3. Ale Ci się nazbierało... :-((( Bardzo ciekawe teksty, nieprzyjemne sytuacje, jednak tak częste i powszechne :-(( Sama ostatnio przezywam niestety podobne.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłam tam raptem niecałe cztery dni... Właściwie trzy a czwartego rano powrót... Samo życie;)

      Pozdrawiam cieplutko mimo paskudnej pogody:)

      Usuń
  4. Niezła kumulacja. A ta notariusz to chyba dyplom na bazarze kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) hi, hi teściu nam ją polecił;) jemu akurat dobre pełnomocnictwo napisała;))) ale w nieco mniejszego kalibru i cenie sprawie;)))

      Usuń
  5. I to są polskie absurdy!wiem dobrze coś na ten temat, bo nasze dzieci już dwa lata walczą w sądzie by udowodnić osobie, która wjechała w nich samochodem,że jest winna temu wypadkowi. Pozdrawiam i głową do góry 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi to już było słabo od tych spadkowych spraw:( ile nerwów mnie i moją Mamę to wszystko kosztowało to nie wspomnę... Plus jeszcze komentarze osób postronnych - bezcenne!

      Musi być dobrze, więc głowa oczywiście do góry;))

      Usuń
  6. Z sądem też mam przykre doświadczenie, gdy dochodziłam moich praw powypadkowych. Bydgoszcz piękna w świątecznej odsłonie i nie tylko. Jak co roku, byłam na koncercie Sylwestrowym w Operze Novej i jak zwykle było cudownie.Jeśli o pokój modlitwy chodzi, to zaczynam się bać.Czyżby trzeba w dywanik zainwestować? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bydgoszcz kocham niezmiennie:) i jest teraz cudnie oświetlona w okresie zimowym.

      A pokój modlitwy powinien dać do myślenia nie tylko mnie... Międzynarodowe wielkie lotnisko w Londynie. Ludzie zewsząd. A zero jakże tu szeroko pojętej tolerancji:(

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Życie, ale w Polsce?, wczoraj mieliśmy koleją sprawę? tak ciągle to samo dwa lata i nic, odwołana bo dla oskarżonego zabrakło obrońcy z urzędu- tyle jest spraw przeciwko niemu......życie? czy żółwia praca sądu? ręce opadają, ale kogo to obchodzi,że ciągle wracają nam przykre wspomnienia, nic nowego nie mają,wzywają, odraczają i tak już dwa lata....usiapozdrawiam D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal ile to ludzi czasu i nerwów kosztuje...

      Pozdrawiam serdecznie z ciut cieplejszej niż PL Anglii:)

      Usuń
  8. Ech, opłata za pełnomocnitwo to czysta zbrodnia! Ja nawet żeby odebrac męzowy dowód rejestracyjny musze wnieść opłatę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet nie wspominam ile mnie ta cała sprawa kosztowała... Notariusze, opłaty sądowe, loty do PL...

      Usuń
  9. Też wiem co nie co na temat sposobu działa naszych sądów, ręce opadają pozdrawiam Anulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie mieć z nimi nic wspólnego:( No ale jak widać, każdego to może spotkać...

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Pobyt krótki, ale jakże bogaty w nieprzyjemne wydarzenia.
    nadzieję, że operacja u Taty przebiegła pomyślnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę dobrych rzeczy też z tego pobytu wycisnęłam:)

      Ps. Tak, dziękuję za troskę. Tato już widzi dobrze.

      Usuń
  11. Przeczytałam, teraz idę coś zjeść a potem pomyślę :)
    zostawiam pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. good accumulation. and this notary was probably a diploma at the bazaar she bought.

    หนังระทึกขวัญ

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoja cięta aczkolwiek trafna riposta pewnie zawaliła"Panią"doktor z nóg:))chciałbym zobaczyć jej mine;)
    M.S

    OdpowiedzUsuń
  14. a i oczywiście popieram...teściowa absolutnie nie powinna reprezentować zięcia!! :)))

    OdpowiedzUsuń