poniedziałek, 1 grudnia 2014

IKEA - alergia murowana:))

Witajcie:)
W sobotę udało mi się namówić MęŻa na wyjazd do sklepu IKEA. Taki wyjazd graniczy niemal z cudem, bo on ma alergię na ten sklep:))) Po prostu go nie lubi i tyle. Jedyne co "osładza" mu cały wyjazd, to frytki i hot-dogi serwowane w ich restauracji - hi,hi:))) Ja też je lubię:)

Ostatni raz byliśmy w IKEA dwa lata temu!!!
Teraz pojechaliśmy tam głównie w poszukiwaniu nowego łóżka dla Martusi i biurka dla mnie. Jak już dotarliśmy na miejsce, to w oko wpadła mi cuudna półka idealna do kuchni!!! Niestety okazało się, że nie ma jej na stanie:( Z biurkiem też musiałam się pożegnać, bo by się nam nie zmieścił do auta. Tym bardziej, że w drodze powrotnej musieliśmy zahaczyć o sklep z telewizorami.

Maluchy super bawiły się w strefie dla dzieci dlatego kupiłam im ten namiocik, który od razu został zaadoptowany na ich potrzeby. Mieścimy się tam bez problemu wszyscy troje:)) To jest ich zamek. Martusia mówi, że ona jest księżniczką a Mamelek to książ:))
Kolorki są zdecydowanie ładniejsze niż na tych fotkach, ale jak wiadomo brak słoneczka robi swoje.


Od dawna planowałam zakup tej "rybackiej sieci" na pluszaki (zdążyłam ułożyć tylko część).
Tej tapety bym się pozbyła, ale jak pomyślę o kolejnej "rozwałce" w pokoju, to mi słabo, więc tapeta na razie zostaje:))


A to już wspomniane łóżko Martusi. Lubię taki prosty, klasyczny klimat. No i  musi być dużo różu i Myszka Minnie:) Jej poprzednie łóżko - "odziedziczył" Mamelek (też z IKEA, to właśnie po nie pojechaliśmy tam dwa lata temu:))


Oczywiście Mamelek ma pościel obowiązkowo z Myszką Miki:)) Obydwoje bardzo lubią oglądać "Klub przyjaciół Myszki Miki. Martusia z tej bajki nauczyła się nazywać i rozpoznawać wszystkie kształty:)
(Wiem, pogniecione, ale kupiłam to już jakiś czas temu wyprałam a później wsadziłam do szafy:).


Korzystając z tego, że zaprosiłam Was do pokoju Maluchów pokażę także gałeczki, które przywiozłam z PL z Home&You.


To już ostatnie zakupy (nie licząc czekoladek, ciasteczek oraz oczywiście frytek i hot-dogów:)) które udało mi się w tym dość szalonym tempie poczynić:))) Nie było czasu na rozczulanie i szczegółowe oględziny, bo alergia mogłaby się nasilić:)))
Na wielu blogach widziałam te cudne osłonki na doniczki i od razu zapragnęłam je mieć. Trochę to potrwało, ale mam i ja:)) Do tego upolowałam - hiacynty, amarylis oraz "gwiazdę betlejemską", która jest naszą pierwszą zapowiedzią zbliżających się Świąt.


Ta zakupowa sobota, to był naprawdę fajny czas:)

Miłego dnia. Pa:))
ps. a Wy jak - IKEA na "TAK" czy na "NIE"?

20 komentarzy:

  1. Ale się uśmiałam, bo temat takiej alergii jest mi znany.U nas najbliższa IKEA jest w Poznaniu, więc nie ma szans, natomiast bardzo często zdarza mi się rozmawiać z mężem w sklepie, tylko za jakiś czas spoglądam, a on czeka pod sklepem. Takie monologi są już u nas regułą. To jest takie ogólne uczulenie na sklepy. Całe szczęście, ze ja mogę buszować ile chcę, a M nie marudzi. Łóżeczka śliczne wykombinowałaś. Szkoda, że książa i Martusi w nich nie ma. Moje maluch też mają taką sieć na zabawki i przynajmniej jest porządek. Buziaki dla całego Mamelkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) po wnikliwych badaniach alergicznych wyszło, że jest tylko uczulony na sklep IKEA:)) Na inne reaguje normalnie, bez widocznych oznak alergii:))))
      Ściskamy mocno:))

      Usuń
  2. Ha ha ja w sobotę też odwiedziłam ten sklep. Zakupy w pośpiechu według listy, bynajmniej nie z powodu alergii. Po prostu ograniczony czas, bo jak się raz na długi czas zajedzie do dużego miasta to trzeba być zdyscyplinowanym. Hot-dogi musowo trzeba zjeść. Taki namioto-zamek dla dzieciaszków fajna sprawa, sama bym w nim posiedziała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to też była wielka wyprawa. Prawie godzinka w jedną stronę! W moim miasteczku też nie ma TAKICH sklepów:))
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Mój tata miał taką alergię na sklepy. Miał dobrą taktykę, bo po prostu wszystko ładował do koszyka, byle szybciej :) Najśmieszniej było z tatą iść do sklepu z ubraniami, ganiał po różne rozmiary i sam przynosił ubrania, a potem zachwalał, żeby jak najszybciej zakończyć mękę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))Twój Tato musiał się nieźle męczyć na tych zakupach - hi,hi;)) już go sobie wyobrażam:))

      Usuń
  4. Ikea zdecydowanie TAK chociaż ten ogrom ludzi czasem mnie przeraża i zadziwia jednocześnie;-)
    gdy tylko mogę wybieram zakupy w tygodniu;-)
    z pozdrowieniami:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w tygodniu odpada ze względu na przedszkole i moją pracę. Pozostaje tylko sobota albo niedziela. Teraz mi ludzie nie przeszkadzali, bo byłam skupiona na wypełnieniu misji:)))

      Usuń
  5. Kochana,
    U mnie IKEA zdecydowanie na tak... Mój A. Nie jest jej fanem ale nie oponuje za bardzo jak musi ze mną tam jechać :)
    Pozdrawiam i zazdroszczę namiotu :) Ja choćbym chciała to pokoje mam tak małe, że nie mam gdzie upchnąć tego cuda :)
    PA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) kto wie, może za jakiś czas, gdy druga córcia podrośnie, pomyślicie o większym domku. Tu w UK, to całkiem możliwe:))) Kupując pierwszy dom nawet mi przez myśl nie przeszło, że pomieszkamy tam tylko cztery lata:))
      Albo namiot kupić latem do ogródka:))

      Usuń
  6. My do IKEA jeździmy niemal na randki. Z taką częstotliwością i radością. Raz w roku. Całe 25 km drogi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))ja będę tam znowu za dwa lata:)) podstępem oczywiście:))

      Usuń
  7. Zdaje się ze większość małżów cierpi na te schorzenia.Mój ślubny jak tylko usłyszy IKEA to dostaje wysokiej gorączki :-)...
    Całe szczęście iz małych dzieci juz nie posiadamy...praca mnie nie ogranicza i zmotoryzowana jest...a do IKEA mam tylko 10 minut M8...Tak wiec wilk syty i owca cala :-))

    P.S Mamelki maja cudowne posłania,sama z chęcią bym w taki pospala .Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym kiedyś w końcu miała prawko, to też poczuję ten wiatr we włosach:)))
      Dziękuję za miłe słowa i przesyłam serdeczności

      Usuń
    2. Gosiu dla chcącego nic trudnego :-)...i zycze t z całego serca tego prawa jazdy,bo przy małych dzieciach to duże ułatwienie dnia codziennego :-))
      Również ślę serdecznosci z zimnej dziś Szkocji :-)

      Usuń
  8. U mnie z tym sklepem zdecydowanie na NIE. Kochany nie cierpi, nie znosi, reaguje nerwowo, nie chce mu się chodzić. Udaje mi się wyprosić wizytę co kilka lat( ostatnio ze dwa) i zawsze z wielkim fochem. Swoją drogą mamy jakieś 70 km w jedną stronę więc ja też szczególnie nie naciskam. Ja jednak czasem lubię sobie popatrzeć co nie zawsze zamienia się w zakupy. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też z chęcią bym się wybrała na takie zakupy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) jeszcze kilka rzeczy zostało na mojej liście, więc też bym się wybrała:))

      Usuń
  10. Tu w UK jeszcze nie odwiedziłam tego sklepu :) Jakoś tak nie było mi po drodze :)
    Namiot fajowski zakupiłaś, a te osłonki na doniczki też podziwiam na wielu blogach, ale ich nigdzie jeszcze nie spotkałam. Fajnie wyglądają.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))Namiot i te osłonki szczerze polecam:))
      Buziaki

      Usuń